Łukasz Załuska powiedział szkockiej prasie, że nie żałuje swojej decyzji o transferze z Dundee United do Celtiku Glasgow, choć przegrywa pojedynek o miejsce w składzie z Arturem Borucem.
Załuska kontrakt z Celtikiem podpisał już w grudniu zeszłego roku, ale do drużyny z Glasgow przeniósł się dopiero po sezonie.
- Celtic to wielki klub i dla mnie to zaszczyt, że mogę być jego piłkarzem. Nie mam wielu szans na grę, ale to jest odpowiednia drużyna dla mnie. Podjąłem trafną decyzję, godząc się na ten transfer - powiedział Łukasz Załuska.
W szkockiej Premier League 27-latek mógł zadebiutować dopiero wtedy, gdy Boruc złapał kontuzję. Swoją szansę wykorzystał. Za niedzielny występ w meczu z Hamilton zebrał wiele pochwał.
"Jego znakomita dyspozycja może sprawić, że trener Tony Mowbray podczas ustalania składu będzie miał ból głowy" - napisał dziennik "Daily Record" sugerując, że Boruc mógłby utracić miano bramkarza numer jeden.
Załuska na ten temat wypowiada się jednak w bardzo dyplomatycznym tonie. Twierdzi, że nie zależy mu na własnych sukcesach, a za to skupia się na celach zespołu.
- W każdym meczu chcemy zdobywać trzy punkty, by sięgnąć po mistrzostwo. Dla mnie to najważniejszy cel - powiedział Polak.
Dodał, że w Celtiku czuje się jak w domu. - Jestem zadowolony z treningów. Razem z Arturem pomagamy sobie nawzajem. Obaj walczymy o ten sam cel, o zdobycie tytułu - powiedział.
Załuska chwali sobie współpracę a Borucem, innymi golkiperami i Steve'm Woodsem, który niedawno został trenerem bramkarzy. - Na tej samej pozycji mamy dwóch Polaków, jednego Włocha i jednego zawodnika z korzeniami włoskimi i amerykańskimi. Mamy szczęście, że Woods jest naszym trenerem. Jesteśmy wielką bramkarską rodziną, co nie przeszkadza nam bardzo ciężko pracować - zakończył Łukasz Załuska.
ASInfo