Piermario Morosini, piłkarz drugoligowego Livorno, zasłabł na boisku i zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Morosini doznał zatrzymania akcji serca w 31. minucie meczu z Pescarą na wyjeździe i natychmiastowo przewieziono go do miejscowego szpitala, gdzie lekarze toczyli walkę o życie 26-letniego zawodnika.
Piermario Morosini nie miał jednak tyle szczęścia co Fabrice Muamba z Boltonu, który niedawno zasłabł w meczu Pucharu Anglii. Również doznał zatrzymania akcji serca, ale ogromne szczęście i pomoc specjalistów pomogła uratować jego życie. Morosini upadł na murawę w momencie, kiedy nie miał nikogo dookoła siebie. Wstał jeszcze i wyglądał na osobę, z którą nie dzieje się najlepiej. Po chwili ponownie upadł, a sanitariusze ruszyli karetką na boisko.
robiliśmy wszystko, co możliwe, by go uratować, ale nie odzyskał już przytomności - powiedział Leonardo Paloscia, jeden z lekarzy szpitala w Pescarze. Inny lekarz dodał, że piłkarz był już martwy, kiedy przyjechał do szpitala.
Po śmierci Piermaria Morosiniego zdecydowano o zawieszeniu wszystkich spotkań w Serie A i B w ten weekend.
Eurosport