- To była bardzo poważna operacja. Doznałem zerwania przyczepu mięśnia czworogłowego. W klinice w Łodzi za pomocą czterech śrub przymocowano ten przyczep do rzepki. Nie wiadomo, kiedy zacznę normalnie chodzić, o trenowaniu nie mówiąc - mówi Sebastian Świderski, siatkarz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
- W sobotę w Łodzi przeszedł Pan operację kolana po kolejnej koszmarnej kontuzji, która przydarzyła się Panu w ciągu ostatniego roku. Jak się Pan czuje?
- A jak się mogę czuć, jeśli przez siedemnaście miesięcy trzy razy doznawałem poważnych urazów i zamiast grać, głównie się leczę. Odpowiedzcie sobie sami.
-Na czym polegała operacja?
- W Rzeszowie doznałem zerwania przyczepu mięśnia czworogłowego. W klinice w Łodzi za pomocą czterech śrub przymocowano ten przyczep do rzepki. To była bardzo poważna operacja.
- Mamy nadzieję, że udana?
Tak, ale z rokowaniami trzeba czekać. Nie wiadomo, jak wszystko będzie się goić, kiedy zacznę normalnie chodzić, o trenowaniu nie mówiąc.
- Ale myśli Pan o powrocie na boisko?
- Tak. Chcę wrócić, ale dziś nie wiem, kiedy to nastąpi.
- Jakie są przewidywania lekarzy?
- Pięć do sześciu miesięcy, ale to na dziś jest gdybanie.
- Gdy zerwał Pan ścięgno Achillesa, wrócił Pan na parkiet o wiele szybciej, niż zakładali to lekarze. Czy tak może być również teraz?
- Bardzo bym chciał, ale naprawdę nie wiem, jak będzie.
- Jak doszło do kontuzji?
- Najprościej na świecie. Przy wyskoku. Mięsień się po prostu urwał. Wiedziałem, że jest źle, gdy byłem jeszcze w powietrzu.
- Może źle Pan stanął?
- Nie. To jest kontuzja przeciążeniowa.
- Można było jej uniknąć?
- Raczej nie.
- Płaci Pan za lata nadmiernej eksploatacji organizmu, czy jest Pan pierwszą "ofiarą" nowego systemu rozgrywek?
- Jedno i drugie. Na pewno sześć meczów ciągu dwóch tygodni to dawka zabójcza. A obciążenia dla zawodników najlepszych klubów jeszcze wzrosną, gdy zaczną się europejskie puchary. To się źle skończy dla naszej kadry. Ale zawodników nikt przecież o zdanie nie pyta.
- ZAKSA poradzi sobie bez Pana?
- Poradzi. Mamy silną drużynę.
Rozmawiał Robert Małolepszy, Polska The Times