Cracovia, na inaugurację ekstraklasy, przegrała u siebie z Piastem Gliwice 2-3.
Cracovia - Piast Gliwice 2-3 (1-1)
1-0 Krzysztof Danielewicz 14
1-1 Ruben Jurado 26
1-2 Damian Zbozień 58
1-3 Damian Zbozień 65
2-3 Milos Kosanović 81
Sędziował Tomasz Radkiewicz (KS Łódź). Żółte kartki: Żytko, Dąbrowski, Marciniak, Danielewicz (Cracovia). Widzów 10 118.
CRACOVIA: Pilarz - Kuś, Żytko, Kosanović, Marciniak - Danielewicz, Dąbrowski, Štraus (70 Ntibazonkiza) - Bernhardt, Boljević (68 Nowak), Steblecki (68 Dudzic).
PIAST: Szumski, Zbozień, Horvath, Polak, Król, Embuena (57 Matras), Podgórski, Cicman (85 Klepczyński), Lazdins, Jurado (68 Murawski), Docekal.
Cracovia nie była gorsza od Piasta, ale dobra postawa nie wystarczyła choćby do remisu. Pasy miały więcej z gry, oddały więcej strzałów (20-16), lecz goście byli skuteczniejsi. Krakowianie mieli parę doskonałych okazji w II połowie - Danielewicz trafił w słupek, uderzoną przez Bernhardta piłkę bramkarz odbił na poprzeczkę, a w ostatnich sekundach doliczonego czasu sędzia nie podyktował karnego za ewidentną rękę Matrasa.
Pierwszego gola zdobyli gospodarze. Kapitalną akcję indywidualną przeprowadził Steblecki, "kiwnął" w polu karnych dwóch zawodników Piasta i z kilkunastu metrów uderzył na bramkę. Szumski sparował futbolówkę, z 5 metrów dobił ją do siatki Danielewicz.
Gliwiczanie niebawem wyrównali. Po wrzutce z prawej strony Jurado uprzedził Żytkę i z rogu piątki głową skierował piłkę do bramki.
Zaraz po przerwie mogło być 2-1, ale Danielewicz w czystej sytuacji strzelił tylko w słupek. Wkrótce było 1-2. Po centrze z kornera futbolówka spadła pod nogi Zbozienia, który uderzył w prawy górny róg. Po kolejnym rzucie rożnym, wykonywanym z lewego narożnika przez Podgórskiego, znów na listę strzelców wpisał się prawy obrońca Zbozień. Ładnie nabiegł do główki i pokonał Pilarza.
Cracovia złapała kontakt również po stałym fragmencie. Po rzucie rożnym piłka dotarła do Kosanovica, który lewą nogą huknął pod poprzeczkę, nad głową golkipera.
W doliczonym o 4 minuty czasie Pasy były bardzo blisko wyrównania. Najpierw Nowak strzelił tuż nad lewym "okienkiem", za moment znakomicie uderzył Bernhardt, ale Szumski zdołał podbić zmierzającą do siatki futbolówkę na poprzeczkę. W końcówce ręką zagrał Matras, lecz arbiter nie odgwizdał karnego...
ST