Rozegrano trzy spośród czterech meczów ćwierćfinałowych Pucharu Polski w Wadowickiem. Przełożone zostało spotkanie z udziałem Garbarza Zembrzyce, któremu pierwszy termin pucharowy pokrył się z rozgrywkami w V lidze krakowsko-wadowickiej.
Trudną przeprawę miał obrońca trofeum (wygrał rywalizację dwa razy z rzędu), zespół najwyżej sklasyfikowany w wadowickim podokręgu, andrychowski Beskid. - W 55. minucie nasz bramkarz, Kamil Syty, został usunięty z boiska za złapanie piłki do rąk poza polem karnym - opowiada Mirosław Kmieć, trener Beskidu. - Z konieczności do bramki wszedł środkowy pomocnik Grzegorz Derek. Okazało się, że mam w zespole czwartego bramkarza. Nasz bramkarz z łapanki nie tylko nie wpuścił gola, ale rządził i dzielił na przedpolu, doskonale uruchamiając kontry - dodaje andrychowski szkoleniowiec.
Trener Beskidu nie lubi takich meczów. - Rywale wspinają się na najwyższe szczyty możliwości, żeby tylko nas pokonać, a moi chłopcy - mając na uwadze długi sezon ligowy i skromną kadrę - w obawie przed kontuzjami, chcą wygrać mecz jak najmniejszym nakładem sił. Tym razem się udało - cieszył się Mirosław Kmieć, trener Beskidu i zarazem członek zarządu andrychowskiego klubu.
Ćwierćfinały Pucharu Polski w Wadowickiem
Sosnowianka Stanisław Dolny (klasa B, grupa I) - Leskowiec Rzyki (klasa A) 2-0
Kalwarianka (VI liga) - Halniak Maków Podhalański (VI liga) 2-2, w karnych 3-2
Amator Babica (klasa C, grupa I) - Beskid Andrychów (III liga) 1-6
Mecz Garbarz Zembrzyce (V liga) - Skawa Wadowice (IV liga) odbędzie się 30 września.
(ADI)