- Musimy zmienić budżet i zacząć przeznaczać większe kwoty na szkolenie młodzieży. PZPN na własne potrzeby przejada zbyt dużo pieniędzy. To niedopuszczalne - twierdzi Jacek Masiota z PZPN, który jako jedyny podczas niedzielnego udzielania absolutorium członkom zarządu nie otrzymał żadnego głosu "przeciwko".
- Dziękuję delegatom za to, że w tak pozytywny sposób oceniali moją pracę. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony, bo często dość krytycznie wypowiadałem się na temat działań Polskiego Związku Piłki Nożnej - powiedział Masiota na antenie radia TokSport. Podkreślał przy tym, że politykiem nie jest, dlatego poprzez swoją krytykę nie chce nikogo atakować. Chce za to zmian w polskiej piłce.
Czy po niedzielnym zjeździe PZPN można powiedzieć, że nastał czas na reformatorskie ruchy w PZPN?
- Przede wszystkim zauważmy, że PZPN nie jest już monolitem. Mam na myśli to, że jest w nim miejsce na dyskusję i krytykę, jeśli ona odnosi się do nieracjonalnych lub niezgodnych z interesem polskiej piłki działań. Powoli zmienia się też struktura budżetu PZPN. Wszyscy dostrzegają potrzebę dofinansowania szkolenia młodzieży. Uważam więc, że niedzielny zjazd był ciekawy i zostawił po sobie pozytywne skutki.
Podczas zjazdu doszło do niezbyt dżentelmeńskiej wymiany zdań między Kazimierzem Greniem, a Grzegorzem Latą. Pierwszy zarzucił drugiemu brak honoru. W odpowiedzi usłyszał, że jest szczurem, który ucieka z tonącego statku.
- Były to typowe argumenty ad personam, dlatego ta dyskusja mi się skrajnie nie podobała. Ja na takim poziomie dyskursu nie chciałbym rozmawiać. Nie podobało mi się też wystąpienie pana Tomasza Jagodzińskiego, ponieważ nie wnosiło ono do dyskusji żadnych pozytywnych treści. To była walka o władzę, dla władzy, a nie chęć wprowadzenia konkretnych zmian. Plusem jest jednak to, że naprawdę wiele osób chce zmian w PZPN.
Podczas zjazdu okazało się, że budżet PZPN wynosi 56 milionów złotych, z czego aż 17 mln pochłania administracja.
- Kiedy tylko zobaczyłem ten budżet, zacząłem się starać, by go zmienić. Mówiłem o tym zresztą publicznie. Chociaż wcześniej było jeszcze gorzej. Obecnie koszty administracyjne wynoszą 25 proc. budżetu, a w przeszłości przekraczały one 30 procent. Jednak ja jako jedyny głosowałem przeciwko budżetowi. Nie z powodów personalnych, ale merytorycznych. Wielokrotnie powtarzałem, że normą powinny być koszty administracyjne na poziomie 3-5 procent. PZPN na własne potrzeby przejada zbyt dużo pieniędzy. To jest niedopuszczalne.
Ponoć to wynik wadliwego statutu związku.
- Statut jest niespójny, wewnętrznie sprzeczny, ale akurat ma niewiele wspólnego z kwestiami budżetowymi. Pewne jest to, że z roku na rok należy zmniejszać koszty administracyjne. Bo jak obecnie powstaje budżet? Otóż: każda z 48 komisji zgłasza swoje potrzeby, a związek na tej podstawie prognozuje wydatki. To jest prognozowanie życzeniowe, a nie budżetowe. Chciałbym zatem, by zasady ekonomii, które w Polsce obowiązują od roku 1989, finalnie trafiły do PZPN.
Tymczasem Jerzy Engel powiedział, że brakuje pieniędzy na etaty dla trenerów młodzieżowych.
- Właśnie, a zauważmy, że minister Adam Giersz mówił, że jest gotów dofinansować PZPN dokładnie taką samą kwotą, jaką ten przeznaczy na szkolenie młodzieży. To bardzo daleko idąca deklaracja, a mam wrażenie, że jako jedna z niewielu osób ją zauważyłem. Jeśli zmienilibyśmy budżet PZPN i przeznaczyli więcej pieniędzy np. na trenerów szkolących młodzież, otrzymalibyśmy taką samą kwotę z ministerstwa. Pan minister rozumie doskonale potrzebę wzmacniania szkolenia młodzieży przed Euro 2012 i chciałbym, by w tym samym zakresie dotarło to do moich kolegów z zarządu.
Podczas zjazdu została poruszona jeszcze jedna ważna kwestia. Chodzi o umowy ze Sportfive i Nike, które prezes Lato podpisywał w osamotnieniu, bez konsultacji.
- Kontrakt ze spółką Sportfive prezes podpisał faktycznie bez zgody zarządu. Miał jedynie zgodę na to, by podpisać umowę przedwstępną. Tryb jej zawarcia był dla mnie nie do zaakceptowania. Pamiętajmy przecież, że to bardzo istotna umowa dotycząca pośrednictwa w sprzedaży praw telewizyjnych na okres 10 lat. Grzegorz Lato podpisał ją bez przeprowadzenia jakiegokolwiek przetargu, bez jakichkolwiek analiz finansowych i prawnych, bez rozmów z konkurencją. To powoduje, że w zasadzie nie wiemy, czy ta umowa jest dobra czy nie.
Z kolei umowa z Nike zawierała nieścisłości. Znalazły się w niej dwie różne kwoty.
- Zostałem upoważniony przez komisję budżetową do analizy obu umów. Udało mi się tę nieścisłość w kontrakcie z Nike znaleźć, bo jako prawnik przeglądam tę wersję językową, która jest obowiązująca. W tym przypadku angielską. Zauważyłem, że różni się ona kwotowo od wersji polskiej. Problem ten już nie istnieje, bo umowa została aneksowana przez Nike i związek. Dziury już nie ma.
Czy można powiedzieć, że po niedzielnym zjeździe PZPN jest pan umiarkowanym optymistą?
- Tak, to dobre sformułowanie. Uważam jednak, że PZPN można zmienić tylko na drodze ewolucji. Szans na rewolucję nie ma.
ASInfo