W czwartkowy wieczór odbyły się pierwsze mecze IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Z polskich drużyn na placu boju pozostał tylko Lech Poznań. "Kolejarz" we Wronkach (stadion Lecha jest w przebudowie) podejmował Club Brugge i jak było do przewidzenia, wygrać nie było łatwo. Jedynego gola strzelił w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Peszko.
Lech Poznań - Club Brugge 1-0 (0-0)
1-0 Peszko 90+3
Sędziował Manuel Jorge Neves Moreira de Sousa (Portugalia). Żółte kartki: Bandrowski, Arboleda, Golik, Peszko - Dirar. Widzów 5600.
LECH: Kasprzik - Injac, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk - Peszko, Bandrowski, Stilić (65 Golik), Wilk (71 Kikut) - Rengifo, Lewandowski (90 Mikołajczak).
CLUB BRUGGE: Stijnen - Vermeulen, Simaeys, Alcaraz, Klukowski - Geraerts, Vargas (82 Chavez), Blondel - Dirar (72 Sonck), Odjidja-Ofoe, Akpala.
Belgowie spokojnie rozgrywali piłkę i wykorzystując świetne wyszkolenie techniczne poszczególnych graczy kilkoma podaniami zdobywali teren. Szybko też zorientowali się, że gospodarze nie prezentują nic nadzwyczajnego i można powalczyć.
Przed spotkaniem Jakub Wilk mówił: - Belgowie na pewno dysponują bardzo silnym środkiem pomocy. Gorzej za to wyglądają po bokach pomocy i my spróbujemy to wykorzystać grając skrzydłami. Okazało się, że boki rzeczywiście nie są silną stroną gości, ale po kilku atakach tymi częściami murawy kilka razy poważnie zagrozili bramce Lecha. W 16 minucie reprezentant Nigerii, Joseph Akpala, strzelał z woleja i trafił z bliska w obrońcę. Po chwili z 20 metrów przymierzył Blondel i tylko świetna interwencja Kasprzika zapobiegła utracie gola. Najlepszą sytuację mieli przyjezdni w 41 minucie. Dirar obsłużył Akpalę, ten zagrał w polu karnym do Vargasa, który posłał futbolówkę tuż obok lewego słupka.
- Mamy dziurę w środku pola i stąd wynika przewaga gości. Z pewnością trener powie w szatni kilka mocnych słów i - mam nadzieję - wyciągniemy odpowiednie wnioski - powiedział w przerwie Bosacki.
Po przerwie zaatakowali goście i dopiero po dziesięciu minutach lechici uspokoili grę przeprowadzając kilka niezłych akcji. W 54 minucie strzelał Stilić, lecz piłkę zablokował przeciwnik. Siedem minut później sam przed Stijnenem znalazł się Rengifo i zamiast uderzać próbował przyjmować futbolówkę. Ten moment wystarczył, aby obrońcy go uprzedzili. W 70 minucie miał miejsce nieprzyjemny incydent. Dopiero co wprowadzony do gry Golik w zupełnie nieodpowiedzialny sposób zaatakował z tyłu Dirara i ten musiał opuścić pole gry. Karą za to brutalne zagranie była żółta kartka, choć powinna być czerwona.
W 81 minucie Lech był bliski objęcia prowadzenia. Gancarczyk egzekwował rzut wolny z 25 metrów od bramki gości. Lewą nogą posłał futbolówkę ponad "murem" i tuż obok słupka.
Jedyny gol padł w 93 minucie. Na lewej stronie akcję rozpoczął Gancarczyk i zagrał do Peszki, który dostrzegł stojącego na piątym metrze Rengifo. Lot piłki próbował przeciąć Peruwiańczyk, co zupełnie zmyliło golkipera.
- To były dwie różne połowy. W pierwszej oddaliśmy środek pola i nie potrafiliśmy przytrzymać piłki, co wykorzystał rywal. Po przerwie zagraliśmy agresywniej, zdecydowanie i od razu mieliśmy kilka sytuacji. To dopiero pierwsza połowa, ale wynik 1-0 nie jest zły i daje nadzieje na awans - powiedział po meczu Seweryn Gancarczyk.
- Liczy się zwycięstwo, bo o grze mało kto będzie pamiętał. Będziemy się starali strzelić w Brugii bramkę, a to nas przybliży do awansu - dodał Robert Lewandowski.
Zdaniem trenerów
Jacek Zieliński, Lech:
- Przed meczem mówiłem, że nie jesteśmy faworytem, stąd wygrana cieszy. Wiedzieliśmy, że Belgowie to dobry zespół i potwierdziło się to na murawie. Głównym naszym celem było zagrać na zero w tyle i zdobyć przynajmniej jednego gola. Teraz mamy tydzień do rewanżu i trochę czasu, aby się odpowiednio przygotować. Cieszę się, że zespół grał do końca i podniósł się po przegranej z Polonią. Dalej jesteśmy w grze. Do Brugii jedziemy z dużymi nadziejami, ale zdajemy sobie sprawę, że to co dzisiaj zaprezentowaliśmy w rewanżu może nie wystarczyć.
Adrie Koster, Club Brugge:
- Lech nas niczym nie zaskoczył. Wiedzieliśmy jak gra i jak z nim grać. Jestem zadowolony z postawy drużyny. Zwłaszcza w pierwszej połowie kontrolowaliśmy wydarzenia na murawie, mieliśmy swoje sytuacje. Brak skuteczności to jedyna rzecz do zarzucenia mojemu zespołowi. Mimo straty bramki jestem optymistą i wierzę, że na własnym boisku potwierdzimy, że jesteśmy lepsi.
IV runda eliminacyjna - 20 sierpnia, rewanże 27 sierpnia
PAOK Saloniki - SC Heerenveen 1-1
BATE Borysów - Liteks Łowecz 0-1
NAC Breda - Villarreal CF 1-3
FK Teplice - Hapoel Tel-Awiw 1-2
Metałurg Donieck - Austria Wiedeń 2-2
FC Twente - Qarabağ Ağdam 3-1
MFK Košice - AS Roma 3-3
CSKA Sofia - Dinamo Moskwa 0-0
Trabzonspor - Toulouse FC 1-3
Partizan Belgrad - MŠK Žilina 1-1
FK Bakı - FC Basel 1-3
Bnei Yehuda Tel-Awiw - PSV Eindhoven 0-1
Sivasspor Kulübü - Szachtar Donieck 0-3
Steaua Bukareszt - Saint Patrick's Athletic 3-0
En Avant Guingamp - Hamburger SV 1-5
Sturm Graz - Metalist Charków 1-1
Slavia Praga - Crvena Zvezda Belgrad 3-3
FK Sarajevo - CFR Cluj 1-1
FC Sion - Fenerbahçe 0-2
Brøndby IF - Hertha Berlin 2-1
Galatasaray SK - Levadia Tallin 5-0
KRC Genk - Lille OSC 1-2
Ajax Amsterdam - Slovan Bratysława 5-0
Lazio Rzym - IF Elfsborg 3-0
Benfica Lizbona - Worskła Połtawa 4-0
Dinamo Zagrzeb - FC Heart of Midlothian 4-0
Werder Bremen - Aktobe Lento 6-3
Everton FC - Sigma Ołomuniec 4-0
Fulham FC - Amkar Perm 3-1
Stabaek IF - València CF 0-3
FC Vaslui - AÉK Ateny 2-1
Rapid Wiedeń - Aston Villa 1-0
NK Maribor - Sparta Praga 0-2
Genoa CFC - Odense Boldklub 3-1
Athletic Bilbao - Tromsø IL 3-2
Nacional Funchal - Zenit Sankt Petersburg 4-3
Mecz Dinamo Bukareszt - FC Slovan Liberec został przerwany w 88 minucie przy stanie 0-2. Na piłkarzy gości posypały się różne przedmioty, a na murawę wbiegli rumuńscy kibice.
Zwycięzcy dwumeczów awansują do fazy grupowej.
AnGo