Dariusz Wdowczyk przemówił publicznie po raz pierwszy od 1,5 roku i krótko po tym jak został skazany za korupcję w kieleckiej Koronie. W wywiadzie udzielonym Tomaszowi Lisowi zasugerował, że w kupowaniu meczów Korony korzystał z tego samego pośrednika, który miał wcześniej "pomagać" w awansie Cracovii.
- W 2002 r. zostałem trenerem Korony Kielce, która grała wtedy w trzeciej lidze, była na jedenastym miejscu. Wygraliśmy 10 meczów, ale nie mogliśmy w sportowy sposób rywalizować z Cracovią, która wtedy awansowała. W kolejnym sezonie mieliśmy najlepszy zespół, mieliśmy wszystko, ale działy się dziwne rzeczy. Gdy zaczęła się runda wiosenna pojawiła się propozycja. Pojawił się człowiek, który powiedział że może nam pomóc - mówił Wdowczyk o Andrzeju B. - On pomógł już zespołowi, który awansował wcześniej, rok wcześniej - powiedział były trener, dodając, że zastanawiał się jak ma o tej propozycji powiedzieć piłkarzom, ale w końcu wspólnie z tymi bardziej doświadczonymi zdecydował, że "w to wchodzą".
Były trener twierdzi, że po awansie nie korzystał już z pomocy tamtego człowieka, choć miał od niego taką propozycję.
Zapytany przez Lisa czy chciałby przeprosić za to co zrobił, Wdowczyk odparł, że tak, szczególnie rodzinę. Wyrok (trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz trzyletni zakaz działania w sporcie) uznał za sprawiedliwy, ale zapowiedział, że będzie chciał wrócić do futbolu.