Cracovia przegrała u siebie z Pogonią Szczecin 3-5 w pierwszym meczu półfinałowym mistrzostw Polski juniorów starszych. Trudno będzie odrobić tę stratę na wyjeździe za cztery dni, choć w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych...
Cracovia - Pogoń Szczecin 3-5 (0-2)
0-1 Daniel Jałoszyński 21
0-2 Daniel Jałoszyński 24
0-3 Jakub Okuszko 27
1-3 Mariiusz Panek 50
2-3 Sebastian Klimczyk 60
3-3 Mariusz Panek 66 (karny)
3-4 Michał Walski 74
3-5 Patryk Paczuk 90
CRACOVIA: Kobyłka - Klimczyk, Barczuk, Bartosz, Moskal - Dudek, Gala, Panek, Ropski, Szewczyk, Piątek oraz Kiebzak, Szymczak, Surma, Ceglarz.
POGOŃ: Botsch - Marczuk, Stańczyk, Krzywicki, Matynia, Bednarski, Obst, Walski, Kort, Jałoszyński, Okuszko oraz Paczuk, Peda, Głowacki, Kuliga.
Około 800 widzów przybyło na stadion przy ulicy Wielickiej. Pierwsze minuty meczu należały zdecydowanie do szczecińskiej Pogoni, która w W 21. minucie objęła prowadzenie, po szybkiej i składnej akcji, którą wykończył Jałoszyński uderzając po ziemi z 7 metrów. Niebawem Jałoszyński uderzył z 20 metrów i piłka - po rykoszecie - znalazła drogę do siatki. Jakby tego było mało, w 27. minucie Pogoń zadała kolejny cios, wykorzystując bierną postawę Cracovii w defensywie. Obst dograł idealnie na 6. metr do Okuszki, a ten wykończył akcję, nie dając bramkarzowi Pasów żadnych szans.
W kolejnych minutach goście dali nieco pograć Cracovii. Podopieczni trenera Pawła Zegarka przeprowadzili kilka akcji, jednak żadna z nich nie zakończyła się strzałem na bramkę Łukasza Botscha. Jakby tego było mało, w 34. minucie ponownie dała o sobie znać Pogoń, a strzał Patryka Bednarskiego z najwyższym trudem obronił Kobyłka. Minutę później bramkarz Pasów znowu świetnie interweniował, tym razem zatrzymując uderzenie Jałoszyńskiego z najbliższej odległości.
W 41. minucie w roli głównej wystąpił Szewczyk, który najpierw świetnym przejęciem piłki zainicjował akcję Cracovii, a następnie zakończył ją mocnym strzałem zza pola karnego. Botsch stanął jednak na wysokości zadania i skuteczną paradą zatrzymał mknącą piłkę.
Po zmianie stron Cracovia ruszyła do ataku. W 50. minucie Panek mocnym strzałem z 8 metrów nie dał szans bramkarzowi Pogoni. Podopieczni trenera Zegarka w dalszym ciągu szukali gola kontaktowego i to udało im się w 60. minucie. Patryk Moskal dograł przed bramkę do Sebastiana Klimczyka, a ten wślizgiem wpakował piłkę do siatki. Sześć minut później jeden z graczy Cracovii był faulowany w polu karnym Pogoni i sędzia wskazał na "wapno". Rzut karny na bramkę zamienił Panek i w tym momencie zrobiło się 3-3!
Gdy wydawało się, że Cracovia przejmuje pełną kontrolę nad tym spotkaniem, ponownie dali o sobie znać portowcy. Michał Walski ograł na 30. metrze zawodnika Pasów, a następnie huknął nie do obrony, zdobywając tym samym czwartą bramkę dla swojej drużyny. W 86. minucie wprowadzony po przerwie Patryk Paczuk mógł zadać piąty cios Cracovii, bowiem znalazł się w sytuacji sam na sam z Kobyłką. Młody zawodnik Pogoni nie wytrzymał jednak presji i nie trafił w piłkę.
W 89. minucie krakowianie byli bliscy doprowadzenia do remisu. Wprowadzony w drugiej połowie Marcin Szymczak główkował z 7 metrów, piłka zmierzała do siatki tuż przy prawym słupku, jednak Botsch popisał się dużym refleksem i wspaniałą paradą wybronił to uderzenie. Chwilę później swoją szansę miał Bartosz, który uderzył po ziemi z 12 metrów, ale i tym razem rewelacyjnie interweniował golkiper Pogoni.
Już w doliczonym czasie gry Dawid Kuliga z Pogoni szarżował na bramkę gospodarzy, znalazł się sam na sam z Kobyłką, jednak bramkarz Cracovii w idealnym momencie wyszedł poza pole karne i zakończył tę akcję.
Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się wynikiem 3-4 Paczuk wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i pokonał Kobyłkę. Była to ostatnia akcja meczu, sędzia już nie wznowił zawodów.
Rewanż w czwartek o godz. 17 w Szczecinie.
cracovia.pl (DG)
Zobacz film (Autor: pzpn.pl)