TEMPO
-
Od Piłkarza do Supertempa
Przeżyjmy to jeszcze raz
Redaktorzy naczelni
Tempo we wspomnieniach
Laureaci Złotego Pióra
Felietonowa ekstraklasa
Mistrzowie reportażu
Konkurs im. Jana Rottera
Na zagranicznych wyjazdach
Tempo kuźnią kadr
Nasza Specjalność: Skarby Kibica
Wydania jubileuszowe
Medal Kalos Kagathos
Wasze ulubione, stałe rubryki
Pod patronatem Tempa
Okno na Wielopolu
Nie tylko w Krążowniku
Gościli w redakcji
To też część naszej historii
Oni tworzyli tę gazetę
Faworyci czasem miewają to do siebie, że w jednym momencie biorą głęboki oddech ulgi. W odstępie kilku godzin dotyczyło to wczoraj Anglików i Niemców. W nagrodę będą mogli w niedzielę stanąć na udeptanej ziemi Bloemfontein.
Fabio Capello i jego piłkarze mieli bardzo konkretne powody do przewracania się z boku na bok w trakcie bezsennych nocy. Beznadziejna gra przeciwko Algierii spowodowała bicie na alarm, choć czasu pozostającego do meczu prawdy przeciwko Słoweńcom tym razem nie odmierzał Big Ben. Skopiowanie wcześniejszego „występu” niechybnie urodziłoby fatalny skutek. Pytaniem dnia było więc, czy Capello wykrzesze z podwładnych elementarne zasoby wigoru. Już wiadomo, że to uczynił.
Wbrew pozorom, Anglicy wcale nie osiągnęli wczoraj olśniewającego poziomu. Wciąż grają cokolwiek na wstecznym biegu, z wyraźnym poszukiwaniem świeżości. Ale też, traktując spotkanie z Algierczykami jako punkt odniesienia, wczoraj było niepomiernie lepiej. Frank Lampard wreszcie przypomniał sobie, że potrafi rzucać kapitalne podania. Zrobił to po przerwie i nie jest jego winą, że Wayne Rooney tej stuprocentowej okazji nie wykorzystał. Rooney wciąż tkwi w wyraźnym deficycie bramkowym, co tym bardziej otwartą czyni kwestię pod tytułem „When?”. Hm, doskonale pamiętam przebieg Espana ’82 i trudne chwile Paolo Rossiego w meczach grupowych z Polską, Peru i Kamerunem. Kiedy jednak Rossi odblokował się, Italia nie mogła nadążyć z odbiorem darów spływających z niebios. Czy Bóg obdarzy teraz podobną łaską Rooneya? Nie da się wykluczyć takiej ewentualności.
Absolutnie nie chcą tego Niemcy, którzy sami byli w niezłych tarapatach. Mecz ekipy Joachima Löwa z Ghaną był bardzo emocjonujący i wcale nie musiał skończyć się tak, jak się skończył. Z tej wymiany ciosów wyszedł zwycięsko Mesut Özil, który lewą nogą operuje wcale nie gorzej od Lukasa Podolskiego. Uderzenie w górny róg bramki Richarda Kingsona było piorunujące i precyzyjne. Kto tak pięknie strzelał właśnie lewą nogą przed laty? Sylwetkę Wolfganga Overatha już przypomniałem niedawno. Teraz warto rozszerzyć wątek reprezentacyjnych graczy z 1. FC Köln o dziś przebywającego na inwalidzkiej rencie Heinza Flohe. Choć per saldo ustępował on klasą Overathowi, to też umiał razić z dalekiego dystansu. W niedzielę Anglicy powalczą z Niemcami. I posypią się skry, ten temat zresztą już kilkakrotnie przerabiano w innych epokach futbolu.
Znalezienia się na aucie dwóch nacji z dawnej Jugosławii nie żałuję ani trochę. Słowenia zagroziła Anglii w zasadzie tylko w jednej sytuacji podzielonej na trzy sekwencje. Nie licząc tego zdarzenia, atuty dzierżyli rywale. Z kolei Serbia po bez wątpienia udanym występie przeciwko Niemcom sama wyrzuciła się na margines. Wczoraj wyraźnie zabrakło podopiecznym Radomira Antića niezbędnej determinacji oraz koncentracji. Ten drugi czynnik był niezbędny, aby mnożące się okazje pod bramką Marka Schwarzera jeszcze przed pauzą zamienić na gole. Później zaś potwierdziło się, że sprowadzenie Australijczyków do roli kelnerów po klęsce z Niemcami było grubo przedwczesne i nieuprawnione.
Z końcowego bilansu jasno wynika, iż drużyna Pima Verbeeka zapłaciła słoną cenę za nokaut poniesiony z niemieckiej ręki. Ponadto nie bez znaczenia była przymusowa nieobecność Tima Cahilla w boju z Ghaną. Gracz Evertonu wrócił wczoraj do gry i od razu pokazał jak klasowym jest napastnikiem. Bez jednomeczowej absencji Cahilla konto Australii mogło być wystarczająco pokaźne, aby za kilka dni mogło dojść do spotkania USA - Australia w 1/8 finału.
Wcale nie pod względem estetycznym, ale w odniesieniu do czasu akcji gol strzelony przez Landona Donovana w ostatnich sekundach meczu z Algierią zahaczał o magię parkietów NBA. Wciąż tkwię pod urokiem fantastycznych scen, jakie rozgrywały się w decydującym meczu finałowym Los Angeles Lakers z Boston Celtics. Tam każda sekunda odgrywała znaczenie i wczoraj było identycznie. Gdyby drużyna Boba Bradleya znalazła się za burtą, pewnikiem zostałby wniesiony przez któregoś z amerykańskich prawników pozew przeciwko FIFA o rażące naruszenie dóbr klienta. Podczas spotkania ze Słowenia Amerykanom bezpodstawnie anulowano gola, którego strzelił Edu. Wczoraj w sytuacji poszkodowanego znalazł się Clint Dempsey, którego też niesłusznie ukarano za rzekome naruszenie przepisów. Te dwa złe wyroki sędziowskie mogły uczynić US Boys skazańcami parszywego losu.
To na szczęście nie nastąpiło, na oczach zasiadającego na trybunach Billa Clintona Donovan pewnie trafił do algierskiej siatki. W jakimś sensie był to gol z dedykacją dla byłego prezydenta. Zrobiło się niemal równie sympatycznie, jak przy odśpiewaniu przez Marylin Monroe „Happy Birthday” na urodzinowym przyjęciu Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Donovan wprawdzie sam niczego nie zaśpiewał, za to przed kamerami niemieckiej telewizji szczerze popłakał się ze szczęścia. Nie dziwię się wcale, skoro w zgodzie z amerykańską mentalnością wygrał coś niezmiernie istotnego. Narodową sprawę.
Jerzy Cierpiatka
- KONKURS. Olimpijski Ekspert
- AUSTRALIAN OPEN. Zieliński nie zagra o tytuł, Sabalenka i Rybakina w finale
- Sobota, 31 stycznia 2026 r.
- LIGA MISTRZÓW. Gol Lewandowskiego, cud w Lizbonie
- HOKEJ. STS Sanok wycofuje się z ligi
- EHF EURO 2026. Dania, Chorwacja, Niemcy i Islandia w półfinale
- Wisła zagra w lipcu z Wrexhamem
- Piątek, 30 stycznia 2026 r.
- AUSTRALIAN OPEN. Półfinał bez Igi Świątek
- HOKEJ. Zagłębie znowu lepsze od GieKSy
- Adam Małysz pisze do prezesa PKOl
- Czwartek, 29 stycznia 2026 r.
- ZIO 2026. 60 polskich sportowców w 12 dyscyplinach
- Środa, 28 stycznia 2026 r.
- Puchar Polski dla Wisły Kraków! Siedem goli w finale i debiut najlepszego gracza świata
- ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE. Drużyna po raz pierwszy
- Natalia Czerwonka i Kamil Stoch chorążymi polskiej reprezentacji
- AUSTRALIAN OPEN. Iga Świątek w ćwierćfinale (akt.)
- PIŁKA WODNA. Serbia po raz dziewiąty
- HOKEJ. Unia lepsza od Zagłębia
- LEKKOATLETYKA. Cztery polskie zwycięstwa
- LOTY NARCIARSKIE. Japończycy po raz pierwszy. Polska katastrofa...
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Damian Żurek dwa razy przed dominatorem
- Zarząd PZN naprawia błąd...
- Mikaela Shiffrin po raz 108!
- Wtorek, 27 stycznia 2026 r.
- Poniedziałek, 26 stycznia 2026 r.
- LEKKOATLETYKA. Dwa rekordy świata w Bostonie
- Robert Lewandowski piłkarzem roku, Angel Rodado najlepszy w I lidze
- LOTY NARCIARSKIE. Domen Prevc, któżby inny?!
- AUSTRALIAN OPEN. Iga Świątek w IV rundzie
- Ceremonia otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026
- HOKEJ. Zagłębie pokonało GieKSę, Unia liderem
- Niedziela, 25 stycznia 2026 r.
- LIGA EUROPY. Salzburg - Basel 3-1 (FOTO)
- 104 mecze Mundialu 2026
- SHORT TRACK. Piątka biało-czerwonych na igrzyska
- Kadra narciarska na igrzyska
- Mikkel Maigaard piłkarzem Wieczystej
- Sobota, 24 stycznia 2026 r.
- AUSTRALIAN OPEN. Linette i Świątek w III rundzie
- LIGA MISTRZÓW. Resovia - Sporting 3-0 (FOTO)
- 59-osobowa reprezentacja na igrzyska
- Piątek, 23 stycznia 2026 r.
- HOKEJ. Trzynaście goli w Oświęcimiu
- EHF EURO 2026. Przegrana z Włochami na zakończenie (akt.)
- BOBSLEJE. Klaudia Adamek zapisze się w historii
- Maryna Gąsienica-Daniel piąta w Kronplatz
- Czwartek, 22 stycznia 2026 r.
- 94. urodziny Ludwika Miętty-Mikołajewicza
więcej wiadomości >>>




Specjalny kanał RSS