Facebook
kontakt
logo
Strona główna > STREFA BLOGU
RYSZARD NIEMIEC na kanwie komunikatu prasowego o zdemolowaniu wypasionej bryki naszego siatkarza, zarabiającego w Italii
autor
Ryszard Niemiec (ur. 1939), dziennikarz, reporter, felietonista, działacz sportowy. Koszykarz m. in. Cracovii, Sparty Nowa Huta, Resovii. Były redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", "Tempa", "Gazety Krakowskiej". Laureat Złotego Pióra (1979, 1985). Członek Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1993 prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Wcześniejsze wpisy:

LEKCJA GIMNASTYKI (530)

Prawie nowela o demolce Audi

Od czasów słynnego filmu włoskiego neorealizmu pt. „Złodzieje rowerów”, podczas nielicznych podróży w tamte strony, uważam na portfel i bagaż podróżny… Dlatego komunikat prasowy o zdemolowaniu wypasionej bryki naszego siatkarza, zarabiającego w Italii na chleb z kawiorem - Bartosza Kurka, przyjąłem z lekkim zdziwieniem. Jak się bywa posiadaczem kosztownych czterech kółek, koszt bezpiecznego garażu nie powinien być aż tak wielkim wydatkiem… Pewnym pocieszeniem dla poszkodowanego powinno być przekonanie o wybitnej fachowości sprawcy demolando audi Q7. Samochód został wypatroszony precyzyjnie, wyjęto z niego najbardziej kosztowne części, znajdujące się pod deską rozdzielczą i pasem przednim. Dramatu zatem nie ma, bo Kurkowi brykę firma ubezpieczeniowa w Polsce wyremontuje na ganz, wandal-aptekarz wyjdzie na swoje, gdyż rynek części we Włoszech kwitnie nad podziw.


Skok na auto Bartka ma już swoją literaturę gazetową, audiowizualną i internetową, żyjąc od wczoraj własnym, bujnym życiem. Gdyby skojarzyć dramat bohatera wspomnianego filmu (reżyserował Vittorio De Sica) - Antonio, rozwoziciela plakatów ulicznych, któremu skradziono rower, z naszym sportowcem, wyjdzie z tego zaskakujący wniosek o skali postępu w złodziejstwie środków lokomocji… Pozasportowy incydent w Monzie daje asumpt do wniosku o sportowych manowcach, na które z własnej woli trafił w tym mieście Kurek, marnując w przededniu igrzysk olimpijskich Tokio 2020 czas na pałętanie się w słabym klubie Serie A.


Najwybitniejszy, bez dwóch zdań, polski siatkarz, MVP ostatnich mistrzostw świata, przeżywa pewien niefart w kierowaniu swoją karierą w fazie schyłkowej. W poprzednim sezonie, ni z gruszki, ni z pietruszki, złakomił się na egzotyczną ofertę Stali Stocznia w Szczecinie, skąd w panice musiał się ewakuować. Polityczni prestidigitatorzy umyślili sobie bowiem, że będą w szczecińskiej stoczni budować promowce, a z kolosalnych przychodów z tego złotego interesu, rzucą kasę na ligowy klub siatkarski. Promy nie wyszły poza fazę pokazuchy z klepaniem stępki przed kamerami, klub więc rychło okazał się niewypłacalny…


Czmychnął zatem Kurek do Warszawy do przystani klubowej ONICO, gdzie przeczekał czas do kolejnego skoku za granicę. Ponieważ grał już w zasadzie wszędzie, gdzie siatkówka jest w wielkim poważaniu (Rosja, Japonia, Włochy, Turcja), poszedł raz jeszcze stadnym szlakiem z ziemi polskiej do włoskiej. Trafił do Vero Volley Monza, czyli do klubu aktualnie bez wielkich aspiracji. No i zderzył się z mafią złodziejaszków wnętrzności elektronicznych i ma za swoje.


 A przecież mógł trafić po raz drugi do klubu znad Wisłoka - Asseco Resovii, spadkobiercy poprzedników firmy Adama Górala, pozostających pod kuratelą rzeszowskiego budownictwa. Znana była z tego, że zawodnicy sprowadzani przez trenera Janusza Strzelczyka (Gościniak, Karbarz, Bebel, Jasiukiewicz, Sadalski, Stefański, Świderek) mieszkanie dostawali na gwizdek, a jak już kupili samochód, gwarantowany dostęp do garażu! Resovii Anno Domini 2019 bardzo by się przydało przykręcenie Kurka do swojego składu, zaś Kurkowej Audicy Q7 wypasionego garażu z kanałem…

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty