Bramkarz mistrzów Polski Siergiei Pareiko był mocnym ogniwem drużyny w meczu przeciwko Twente, skapitulował tylko raz, zaliczył asystę przy bramce Genkova i dzięki zwycięstwu nad Holendrami 2:1 oraz remisie wywiezionym przez Odense z Londynu, Biała Gwiazda może cieszyć się z awansu do kolejnej rundy Ligi Europejskiej.
- Zwycięstwo i awans do dalszej rundy jest wynagrodzeniem wszystkich porażek, które ponieśliśmy, chodzi o tę z Polonią i o wcześniejszą z Górnikiem. Szczęście było po naszej stronie. Dziękujemy wszystkim za doping do ostatniej minuty spotkania – cieszył się bramkarz Wisły.
- Naszym zadaniem było wygrać ten mecz i nie myśleliśmy o tym, co będzie później. Do końca nie wiedzieliśmy, jaki był wynik meczu Fulham z Odense. W 80. minucie usłyszeliśmy tylko radość w zachowaniu kibiców i wtedy pomyśleliśmy, że coś musiało się wydarzyć w Londynie. Jak się okazało później, to był falstart, ale dla nas był to bodziec, aby walczyć do końca – mówił.
Pareiko wyjawił, iż zachowanie kibiców, ich nieustanny doping dodał skrzydeł i wiary piłkarzom z Reymonta. - Dwadzieścia minut spotkania nie wyglądały tak, jakbyśmy tego sobie życzyli, ale staraliśmy się kontrolować mecz, strzeliliśmy bramki i zwyciężyliśmy. Zagraliśmy dla kibiców, którzy przy nas cały czas byli – podkreślał.
Bramkarz Białej Gwiazdy wyraził nadzieję na zachowanie posady przez trenera Kazimierza Moskala. - Chcielibyśmy, aby trener Moskal zachował posadę. To był niezwykle ważny mecz zarówno dla nas, jak i dla naszego szkoleniowca – dodał.
Pareiko zaliczył asystę przy golu Cwetana Genkowa: - Tylko ja mogłem asystować Cwetanowi. Genkow otrzymał bardzo dobrą piłkę, może obrońca popełnił mały błąd, ale nasz napastnik do końca grał i zdobył gola – powiedział z radością w głosie Sergei Pareiko.
wisla.krakow.pl