Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
Dariusz Pawlusiński: Nadzieja umiera ostatnia2010-11-25 08:17:00

- Wierzy Pan jeszcze w utrzymanie w ekstraklasie? - pytamy Dariusza Pawlusińskiego, pomocnika Cracovii.
- Wierzę głęboko, bo nadzieja umiera ostatnia. Gdybym nie wierzył, to nie byłoby sensu grać!
- Mówi Pan o tym z przekonaniem, na czym Pan opiera taką wiarę?
- Na tym, że gramy zdecydowanie lepiej, niż to pokazują wyniki. Popełniamy, niestety też błędy, a nie powinniśmy robić takich jak w spotkaniu z Jagiellonią. Gdybyśmy tych dwóch bramek nie stracili w tak głupi sposób, moglibyśmy z powodzeniem grać o korzystny rezultat. Strzeliliśmy jednak dwie bramki na boisku rywala, lidera, patrzę więc w przyszłość optymistycznie.
- By można zobaczyć choć promyczek nadziei, musicie zdobyć sześć punktów.
- Wiem, że tylko dwie wygrane mogą nam pomóc. Jestem w Cracovii już 5 lat i nie pamiętam sytuacji, byśmy nie wierzyli w powodzenie do końca. Nie dopuszczam do siebie myśli, byśmy nie wywalczyli kompletu punktów. Nie jesteśmy drużyną, która jest faworytem, ale z pewnością będą z nami kibice.
- A wierzy Pan w to, że najbliższe dwa mecze nie będą dla Pana ostatnimi w Cracovii?
- Ciężko powiedzieć... Gdzieś tam po cichu, w głębi duszy, chciałbym, aby mój licznik nie zatrzymał się na ponad stu trzydziestu meczach i 25 strzelonych bramkach w lidze dla Cracovii. Ale decyzja nie należy do mnie.
- Ta jesień jednak nie jest dla Pana udana...
- Za dużo nie grałem, zaliczyłem tylko dwa całe mecze. Występ w Białymstoku nie był występem marzeń, ale znam swoje możliwości. Myślę, że trener Szatałow wie, jaką jestem osobą. Nie jestem pierwszy tydzień w klubie, żebym potrzebował czasu na zaprezentowanie się. Musimy oceniać 5 lat i kawał zdrowia oraz wiele serca, jakie tu zostawiłem.
- A gdyby Cracovia spadła jednak do pierwszej ligi, nadal chciałby Pan tu zostać?
- Oczywiście, zdecydowałbym się zostać, bo po części czułbym się jednym z winnych i chciałbym odkupić te winy. Podkreślam jednak, nie dopuszczam do siebie widma spadku.
- Bełchatów to nie jest drużyna zaliczana do ścisłej czołówki, ale...
- Jest to bardzo solidny zespół. Oglądałem jego mecz z Polonią Warszawa i dobrze to wyglądało ze strony GKS-u. Jednak mecz meczowi nierówny.
- Wiosną 2009 r. też byliście w trudnej sytuacji i musieliście koniecznie wygrać mecz z Bełchatowem...
- Pamiętam, zwyciężyliśmy wtedy 1-0. Każda seria musi się kiedyś skończyć. Szczęście się od nas odwróciło, jednak jeszcze wróci.


Rozmawiał

Jacek Żukowski, "Gazeta Krakowska"





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty