- Strzeliłem bramkę, wygraliśmy z liderem, ale nie zagram z Wisłą. To moja czwarta kartka w sezonie - przyznał Jakub Rzeźniczak po wygranej Legii 2-0 z Jagiellonią Białystok.
- Przepychaliśmy się z Jarkiem Lato. On mnie trochę ciągnął, trochę ja jego. Nawet się nie przewrócił, a dostałem kartkę. Szkoda. Za to strzeliłem gola. W Legii trzeciego. W lidze w jej barwach drugiego. Taka na 2-0, ale i tak cieszy. Chciałem inaczej przyjąć piłkę, ale w końcu chyba nie było źle, bo padła bramka - mówił nie kryjąc mieszanych uczuć obrońca warszawian.
- W pierwszej połowie znowu wykorzystaliśmy dobre dośrodkowanie Tomka Kiełbowicza. Dwie bramki mogły paść po moich dośrodkowaniach. Ale mecz był wyrównany, bo Jagiellonia też grała nieźle. Cieszy, że nie nastawiła się na obronę, pilnując tylko własnego pola karnego. Dzięki temu mecz był ciekawszy - przyznał Rzeźniczak.
Legia po beznadziejnym początku sezonu złapała wiatr w żagle. Łącznie z Pucharem Polski odniosła piąte z rzędu zwycięstwo. W lidze była to czwarta kolejna wygrana. Czy na stałe doszlusowała do czołówki? - Chciałbym, żebyśmy w niedalekiej przyszłości nie tylko byli w czołówce, ale usiedli na fotelu lidera. Jak nie teraz, to kiedy. Wygrywamy mecz za meczem. Przed zimą zostało do zdobycia 12 punktów. Jak będziemy wszystko wygrywać, a rywale potracą punkty to jest to cel do zrealizowania - zakończył obrońca Legii, którego kopnięcie do pustej bramki, po tym jak bramkarz gości próbował pomóc w strzeleniu gola i po kontrze warszawian nie zdążył wrócić na swoje miejsce, przypieczętowało zwycięstwo gospodarzy.
ASInfo