Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
Maaskant: Boukhari obiecał mi bramkę2010-11-05 22:48:00

- Noudrin Boukhari obiecał mi, że jeśli wejdzie na ostatnie dwadzieścia minut, to na pewno strzeli gola. Wiedziałem, że Boukhari nie kłamie. On jest Muzułmaninem - żartuje po derbowym zwycięstwie trener Wisły Robert Maaskant. 


Jurijowi Szatałowowi nie do śmiechu: - Graliśmy słabo pod względem piłkarskim i nie jest ważne, czy gola straciliśmy w pierwszej, czy w ostatniej minucie meczu - mówi.

 

Maaskant też uważa, że jego drużyna nie grała tak jak tego oczekiwał.  - Wynikało to z faktu, że presja była bardzo mocna, nie tylko ze względu na derby, ale i dlatego, że nie osiągamy satysfakcjonujących nas wyników. Próbowaliśmy zrzucić trochę z tej presji z piłkarzy, bo przed meczem wszyscy chcieli tylko walczyć. Tymczasem tylko walcząc każda drużyna miałaby po 50 procent szans na wygraną. Było trudno, bo przez prawie cały mecz trwała walka - mówił trener. - Mimo, że nie graliśmy dobrego meczu, uważam, że zasłużyliśmy na wygraną. Zaplanowaliśmy sobie, żeby strzelić gola w ostatnich minutach - dodał żartobliwie szkoleniowiec Wisły.

Trener Wisły był też pytany, czy z taką grą widzi szansę na wygraną w meczu z Legią. - To będzie inny mecz - odpowiedział Maaskant. - Legia będzie chciała grać piłką. Z takimi zespołami graliśmy dwa razy - z Lechią zdaliśmy egzamin, z Lechem oblaliśmy go. Myślę, że za tydzień będą inne emocje i inny mecz - przyznał Robert Maaskant.

 

- Mojej drużynie nie można zarzucić braku determinacji w meczu z Wisłą, ale to za mało w piłce nożnej - oceniał z kolei trener Cracovii, Jurij Szatałow. - Ciężko nam się grało, bo nie mogliśmy skleić akcji. Gry z naszej strony nie było, graliśmy słabo pod względem piłkarskim i nie jest ważne, czy gola straciliśmy w pierwszej, czy w ostatniej minucie meczu. Zespół boi się grać piłką. Potrzeba na pewno trochę czasu, żeby to zmienić - podkreślił Szatałow.

Trener Cracovii przyznał też, że jego zdaniem drużynie zabrakło trochę sił w końcówce meczu: - Zabrakło nam trochę zdrowia. Od 75, 80 minuty brakowało nam trochę sił, żeby doskakiwać do piłkarzy, którzy mieli piłkę.

Trener Cracovii opowiadał też o zmianach w składzie. Jeszcze przed meczem Szatałow musiał zrezygnować z Moskały. - Powiedział przed meczem, że czuje się źle i dlatego nie zagrał w meczu - powiedział szkoleniowiec Cracovii. Trener tłumaczył też, dlaczego już w pierwszej połowie zmienił Suarta. - Suart zagrał bardzo słabo. Nie wykonywał tego, co zakładaliśmy. Taki zawodnik musi ustąpić miejsca piłkarzowi, który będzie te założenia wykonywał  poprawnie - podkreślił Szatałow.

ASInfo/wisla.krakow.pl


maaskant w05.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty