Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
Niedzielan: Nie jesteśmy ministrantami2010-10-04 18:08:00 ASInfo

- Nie mam zielonego pojęcia, co będzie dalej. Rok temu nie myślałem, że jeszcze założę koszulkę z orłem - mówił Andrzej Niedzielan. 31-letni napastnik, lider strzelców Ekstraklasy, po ośmiu latach wrócił do reprezentacji.


- Jest to zawsze wyróżnienie dla zawodnika. Po to gramy w piłkę, aby trafić do reprezentacji. Jeszcze rok temu nie myślałem, że będę miał okazję założyć koszulkę z orłem. To było jasne po mojej nieudanej przygodzie z Wisłą. Tym bardziej cieszy, że byłem w stanie się podnieść. Nie poddałem się po kontuzji więzadeł krzyżowych. Nie grałem wtedy w piłkę przez siedem miesięcy. Rękę podał mi Ruch Chorzów z trenerem Fornalikiem na czele. To zdało egzamin. Ale przede wszystkim to, że się nie poddałem, że nie chciałem tak skończyć swojej przygody z piłką - opowiadał Niedzielan bardzo zadowolony z nieoczekiwanego powołania do kadry. Nieoczekiwanego, bo jeszcze niedawno Franciszek Smuda pytany o powołanie dla najlepszego strzelca ligi (osiem bramek w ośmiu kolejkach) odpowiadał, że nie może powoływać każdego, kto rozegra jeden czy dwa dobre mecze. I nagle zmienił zdanie. Powołanie dla Niedzielana przyszło. Pierwsze po ośmiu latach.
- Widocznie koncepcja trenera się zmieniła, bo jestem w reprezentacji. A wymiana uprzejmości w mediach? Ministrantami nie jesteśmy. Każdy ma swoje zdanie i za to trzeba go cenić. Cały czas mówiłem, że nie zagrałem dwóch dobrych meczów tylko więcej. Ale selekcjoner też pokazał charakter, bo mnie powołał. Zdaję sobie sprawę, że nie będę miał pięciu czy dziesięciu meczów, żeby się wykazać, tylko na przykład 10 czy 15 minut. Akurat z USA to był mój mecz ostatni jak na razie w kadrze. Zagrałem wtedy dwa mecze w dwa dni. Drugi mi nie wyszedł. Po prostu nie było z czego. Paliwa mi zabrakło. Mam nadzieję, że teraz zbiornik będzie zatankowany do pełna i nie będzie z tym problemów. Nie zastanawiam się, jak potoczyłaby się moja kariera, gdyby nie skreślono mnie w Wiśle i gdyby nie ciężka kontuzja. Staram się nie gdybać, bo bym pewnie zwariował - mówił Niedzielan w warszawskim hotelu Sheraton, gdzie przed wylotem do USA zgrupowana jest polska reprezentacja.

- Nie mam zielonego pojęcia, co będzie dalej. Na razie trzeba szczęśliwie dolecieć do Stanów, bo latania też trochę się boję. Trzeba myśleć pozytywnie. Jestem optymistą. Przyjechałem na zgrupowanie z myślą, że będzie dobrze. Gdybym tak nie myślał to bym został w domu. Widzę swoją rolę w reprezentacji, ale tę ma widzieć przede wszystkim selekcjoner. Będziemy jeszcze mieli czas, żebyśmy na ten temat porozmawiali - powiedział 31-letni napastnik.

- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ta reprezentacja jest w budowie. Sam selekcjoner to mówi. W trzy miesiące czy pół roku zawodnik, którego w ogóle nie ma może zostać gwiazdą i odwrotnie. Tak samą z cała reprezentacją. Rozgrzeszenie czy podsumowania mogą przyjść dopiero po mistrzostwach Europy. Trzeba dać czas i być cierpliwym - powiedział Niedzielan.


ASInfo



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty