- Nie godzę się z werdyktem Komisji Ligi. Zostałem odsunięty na dwa mecze. Kara jest nieadekwatna do czynu. Po raz pierwszy będę oglądać mecz swojej drużyny z trybun - powiedział Maciej Skorża przed sobotnim meczem Legii Warszawa z Lechią Gdańsk.
Lechią Gdańsk rozpędzoną, bo przecież w poprzedniej kolejce rozgromiła 5:1 Górnika Zabrze. Akcje Legii po niesamowitym zwycięstwie w dziesiątkę 2:1 nad broniącym tytułu Lechem też poszły w górę, ale drużyna z Warszawy ma duże kłopoty kadrowe. Trener Skorża za dyskusję z sędzią w przerwie tamtego meczu został ukarany odsunięciem od dwóch spotkań. Za żółte kartki pauzuje kapitan zespołu Ivica Vrdoljak, kontuzji (prawdopodobnie do końca sezonu) doznał filar obrony Dickson Choto. Do tego nadal do składu nie wracają przesunięci do Młodej Ekstraklasy gracze: Maciej Iwański, Jakub Wawrzyniak i Piotr Giza. Ten ostatni w Legii nie zagra - w piątek rozwiązano z nim kontrakt.
- Przewodniczący Komisji przyznał, że należała mi się "żółta kartka". Tymczasem zostałem wysłany na trybuny i z "automatu" nie będę na ławce w najbliższych dwóch spotkaniach. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji zapytałem, czy jest różnica w zachowaniu moim oraz innych trenerów, których zawieszono wcześniej. Członkowie gremium przyznali mi rację. W rozmowach z moimi kolegami trenerami zauważamy, że poziom sędziowania jest niski. Jest wielu młodych arbitrów, ale ile my musimy jeszcze wycierpieć, stracić pracę po błędnych decyzjach. Być może na takie szlagiery jak Legia - Lech warto zaprosić znanych sędziów zza granicy, aby na tej podstawie młodsi koledzy mogli uczyć się swojego fachu. Mimo kłopotów kadrowych nie nadszedł jeszcze czas, aby Iwański i Wawrzyniak wrócili do składu. Co do Piotrka Gizy to widząc, że brakuje mu motywacji klub zdecydował się zaproponować mu rozwiązanie kontraktu. Piotrek tę propozycję przyjął. Czekam jeszcze, czy do zdrowia wróci Chinyama. Jego szanse na grę oceniam 50 na 50. Jeżeli nie to szansę dostanie ktoś z Młodej Ekstraklasy. Michał Żyro czy Michał Efir pojawią się w sobotę na boisku - mówił Skorża, który przyznał, że jeszcze nie znalazł sposobu w jaki będzie się porozumiewać ze swoim asystentem Jackiem Magierą (drugi asystent Rafał Janas został wysłany na obserwacje meczu w Bytomiu).
Trener legionistów odniósł się też do coraz lepiej ostatnio grającej drużyny rywala. - Lechia jest drużyną grającą ultra ofensywnie. Opiera się na pięciu atakujących zawodnikach - Traore, Lukjanovsie, Buzale, Nowaku, Bajiciu. Łukasz Surma stara się to łatać od tyłu. Sporo atakują również boczni obrońcy. Na wyjeździe Lechia rozegrała tylko dwa mecze, ale w każdym starała się narzucić swój styl gry. Jutro będzie podobnie, dlatego nasza defensywa musi uważać. My musimy zrobić wszystko, aby nie dać się ponownie zaskoczyć w pierwszej połowie. Myślę, że drużyna robi postępy. W każdym spotkaniu jest coraz lepiej. Musi nam wystarczyć zimnej krwi pod bramką rywala. Jeżeli strzelimy gola, to mam nadzieję, że z zespołu zejdzie ciśnienie, a chłopaki uwierzą, że mogą zdobywać bramki - powiedział trener Legii.
ASInfo