Wisła Kraków została z dwoma bocznymi obrońcami. Na jaw wyszło, że Widzew Łódź odrzucił propozycję sprzedaży Tomasza Lisowskiego. Powodem była zbyt niska kwota, jaką zaproponowali krakowianie.
Beniaminek z Łodzi nie miał przygotowanych żadnych wariantów awaryjnych w przypadku sprzedaży jednego z obrońców, stąd na transfer mógł jedynie przystać przy otrzymaniu bardzo korzystnej oferty. Wisła chciała zapłacić za Lisowskiego około 200 tysięcy euro, co przekreśliło szansę na powodzenie w negocjacjach. – Nie żałuję, że zostaję w Widzewie. To jest dobry i poukładany klub – skomentował zamieszanie wokół swojej osoby 25-zawodnik, mający na swoim koncie trzy występy w seniorskiej reprezentacji Polski.
Dyrektor sportowy Wisły, Stan Valckx, zapowiedział, że nadal będą czynione starania, aby zwiększyć konkurencję wśród obrońców. – Wciąż szukamy wśród graczy bez kontraktu. Jestem jednak zdania, że lepiej nikogo nie pozyskiwać, jeśli miałby nie spełniać naszych oczekiwań sportowych – uznał. Wisła rozważała kandydatury z ligi holenderskiej, ale część z nich nie odpowiadała poziomem, inne znów znajdowały się poza zasięgiem finansowym.
rb