Jagiellonia Białystok pokonała Lech Poznań 2-0 w najciekawszym, rozegranym w niedzielę meczu 4. kolejki Ekstraklasy. Zwycięstwo drużynie Michała Probierza zapewnili Tomasz Frankowski oraz Kamil Grosicki.
Synek z mlekiem pod nosem wypaczył wynik meczu
Hit tej serii spotkań w pierwszej połowie zawiódł, w drugiej jednak obie strony stworzyły sobie sporo dogodnych sytuacji strzeleckich. Lepiej po przerwie zaczęli goście, którzy mogli prowadzić od 52. minuty. Siergiej Kriwiec bardzo ładnie dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne gospodarzy i bliski zdobycia bramki był Manuel Arboleda. Po jego strzale głową piłka o centymetry minęła lewy słupek bramki Grzegorza Sandomierskiego. W 67. minucie w jeszcze lepszej sytuacji znalazł się Sławomir Peszko, jednak z ostrego kąta nie był w stanie pokonać golkipera Jagiellonii.
Później do głosu doszli jednak podopieczni Michała Probierza. Sygnałem ostrzegawczym był gol w 69. minucie ze spalonego zdobyty przez Grosickiego. Już dwie minuty później przy trafieniu Frankowskiego po jego asyście nie było jednak wątpliwości, a w 88. minucie sam wprowadzony w drugiej połowie Grosicki ustalił wynik spotkania.
Bohater meczu: Kamil Grosicki (Jagiellonia Białystok)
Napastnik gospodarzy pojawił się na boisku dopiero w drugiej części meczu i to on pomógł swojej drużynie w zdobyciu w starciu z mistrzami Polski trzech punktów. Najpierw popisał się asystą przy golu Frankowskiego, a później sam pięknym strzałem głową pokonał Jasmina Buricia.
Tak padły bramki:
1-0 Frankowski 71
Pięknie w pole karne Lecha po indywidualnej akcji, ogrywając kilku rywali, przedarł się Kamil Grosicki. Ostatecznie wyłożył on piłkę ustawionemu na wprost bramki Tomaszowi Frankowskiemu, który nie dał szans golkiperowi "Kolejorza".
2-0 Grosicki 88
Doskonale z lewej strony prawą nogą dośrodkował Alexis Norambuena, piłka spadła wprost na głowę Grosickiego, który strzałem blisko okienka bramki pokonał bezradnego Buricia.
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2-0 (0-0)
1-0 Frankowski 71
2-0 Grosicki 88
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Kascelan (Jagiellonia) - Arboleda, Injac (Lech). Czerwona kartka - Arboleda (dwie żółte).
JAGIELLONIA: Sandomierski - Kascelan (55 Grosicki), Skerla, Cionek, Norambuena - Kupisz, Hermes, Grzyb, Lato - Burkhardt (66 Kijanskas) - Frankowski (85 Gogol).
LECH: Burić - Kikut, Wojtkowiak, Arboleda, Henriquez - Peszko (85 Tshibamba), Injac, Bandrowski, Stilić (67 Wichniarek), Kriwiec (61 Kiełb) - Rudnevs.
Synek z mlekiem pod nosem wypaczył wynik meczu
- Zwycięstwo Jagiellonii jest jak najbardziej zasłużone. W przekroju całego meczu, drużyna Michała Probierza była zespołem lepszym. Stworzyła sobie więcej sytuacji i nie mam wątpliwości, że wygrał zespół lepszy - powiedział po meczu z Jagiellonią Białystok trener Lecha Poznań Jacek Zieliński.
- Powiem też dwa słowa na temat pana sędziego. Nigdy się na ten temat nie wypowiadałem, ale nie może być tak, że synek, który ma mleko pod nosem, będzie decydował o dawaniu kartek i w pewnym momencie wypaczał wynik meczu. Michał Probierz, zdejmując Kascelana zaraz po jego faulu, utwierdził mnie w przekonaniu, że sędzia się pomylił (nie dając drugiej żółtej kartki - przyp. red). Dlaczego nie pomylił się w ten sam sposób przy faulu Arboledy, to jest jego tajemnica. Tydzień temu wywalił numer w Gdyni, w tym tygodniu znów będzie na ustach kibiców - myślę, że nie o to chodzi. Jednak jeszcze raz chcę powtórzyć, Jagiellonia odniosła jak najbardziej zasłużone zwycięstwo, nie mam tutaj żadnych wątpliwości - zakończył szkoleniowiec Lecha.
ASInfo