Walka o mistrzostwo Polski w PlusLidze siatkarzy przeniosła się do Kędzierzyna-Koźla. PGE Skra Bełchatów w środowy wieczór pewnie wygrała z ZAKSĄ 3-1 i prowadzi w serii 2-1. W czwartek, także w Kędzierzynie, czwarty finałowy mecz i jeśli ponownie wygrają bełchatowianie, to zdobędą tytuł mistrzowski.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Skra Bełchatów 1-3 (22-25, 21-25, 25-21, 22-25)
Stan rywalizacji: 1-2
ZAKSA: Zagumny, Idi, Czarnowski, Witczak, Gladyr, Ruciak, Gacek (libero) oraz Pilarz, Kaźmierczak, Urnaut, Świderski, Jarosz
SKRA: Kurek, Antiga, Wlazły, Falasca, Możdżonek, Pliński, Zatorski (libero) oraz Winiarski, Woicki, Bąkiewicz, Kłos
Pierwszy set to dominacja bełchatowian i szaleńcza pogoń gospodarzy. Skra prowadziła 8-5, 15-10, 16-12, ale zrobiło się 17-17. Goście znów odskoczyli na dwa oczka i to wystarczyło, aby kontrolować wydarzenia.
Druga partia miała niemal identyczny przebieg. Bełchatowianie prowadzili 1-0, 4-2, 10-8, 13-11, by gospodarze schodzili na drugą przerwę techniczną z prowadzeniem 16-14. Później było 18-18, 20-20, a w końcówce Skrze wszystko wychodziło, stąd 25-21.
W trzecim secie ZAKSA postawiła wszystko na jedną kartę i po zmianach w składzie zagrała całkiem nieźle i cały czas prowadziła 8-6, 13-10, 16-14, 18-16, 23-20 i 25-21. Czyżby gospodarze złapali właściwy rytm gry? Szybko okazało się, że Skra jest znacznie lepszym zespołem, co udowodniła w czwartym secie. Systematycznie punktowała i prowadząc już 15-8 nie pozostawiła kędzierzynianom złudzeń, choć w końcówce wśród miejscowych kibiców odżyły nadzieje, bo zrobiło się tylko 20-23 i 22-24. Mecz zakończył autową piłką z serwisu Jarosz.
(gst)