- Jesteśmy zszokowani informacją o poważnej kontuzji Marcina Wasilewskiego, ale nic nie możemy z tym zrobić. Nie możemy poprosić Irlandczyków, aby zagrali z nami w innym terminie - skomentował kontuzję obrońcy reprezentacji Polski Leo Beenhakker, który w niedzielę wieczorem przyleciał do w Muhlheim koło Frankfurtu. W poniedziałek rozpocznie się tu zgrupowanie przed meczami z Irlandią Północną i Słowenią.Wasilewski doznał w meczu Anderlechtu Bruksela otwartego złamania nogi.
ROZMOWA Z TRENEREM REPREZENTACJI POLSKI LEO BEENHAKKEREM
W 25. minucie spotkania 5. kolejki belgijskiej Jupiler Pro League pomiędzy Anderlechtem a Standardem Liege polskiego obrońcę brutalnie zaatakował Axel Witsel, który wyprostowaną nogą trafił prosto w piszczel "Wasyla". Reprezentant POlski został zniesiony z boiska na noszach
Kontuzja "Wasyla" komplikuje sytuację selekcjonerowi reprezentacji Leo Beenhakkerowi przed zbliżającymi się spotkaniami eliminacyjnymi do Mundialu z Irlandią Północną (5 września, g. 20.30 na Stadionie Śląskim) i Słowenią (9 września, g. 20.45 w Mariborze). Holender powołał na miejsce Wasilewskiego Jakuba Rzeźniczaka z Legii Warszawa, ale to raczej nie on będzie zastępcą Wasilewskiego w pierwszym składzie Polaków .
- Marcin miał wielki wpływ mentalny na drużynę. Żal go podwójnie, prawda?
- Nie jest tajemnicą, że właśnie Wasilewski, czy także Żewłakow i Lewandowski są liderami tej drużyny. "Wasyl" zawsze grał z wielką siłą nie tylko fizyczną, ale i mentalną. Jego kontuzja jest jednak faktem, którego nie odmienimy. Mam nadzieję, że Marcin szybko wróci do zdrowia, a my od jutra zabieramy się do pracy - mówi trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker.
- Kontaktowaliście się już z nim?
- Na razie wysłaliśmy mu smsa, żeby nie tracił wiary. Będziemy z nim w kontakcie i jeśli będzie to możliwe, to zaprosimy go na mecz do Chorzowa. W tej chwili nie wiemy, czy będzie miał na tyle sił i czy nie będzie musiał szybko przejść operacji. Jednak chcielibyśmy, aby był z nami podczas tak ważnego meczu.
- Jak bardzo kontuzja Marcina wpływa na Pana plany związane z tym zgrupowaniem i meczami?
- To oczywiste, że wpływa mocno, bo Marcin był przecież kluczowym piłkarzem, grającym w podstawowym składzie. Jednak powtórzę: jego tu nie będzie. Muszę przygotować na jego miejsce innego zawodnika.
- Pawła Golańskiego?
- Tak, Paweł jest pierwszym kandydatem, ale powołaliśmy też w trybie awaryjnym Jakuba Rzeźniczaka. Zobaczymy, który z nich będzie grał. Na tę chwilę nie mam gotowego rozwiązania, ale normalnie postawiłbym na Golańskiego, który regularnie gra w Bukareszcie i jest w dobrej dyspozycji.
- Nie obawia się Pan, że kontuzja Marcina negatywnie wpłynie na pozostałych piłkarzy?
- Nie, bo zamierzam obrócić tę sprawę na coś pozytywnego. Oczywiście, że zawodnicy jutro będą o tym rozmawiali, ale oni przecież go bardzo lubią, są z nim blisko i zagrają z większą motywacją, właśnie dla Marcina. Powiedzą sobie: hej, gramy dla "Wasyla".
- Pierwsze głosy są takie, że Marcin może już nigdy nie zagrać w piłkę.
- Nie wierzę w to. To trochę szukanie sensacji, aby było o czym pisać. Marcin to silny facet, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. To taki mój Schwarzenegger, więc da sobie radę. Jestem o tym przekonany.
- A poza kontuzją Marcina, co słychać przed początkiem zgrupowania?
- Mecz z Grecją pokazał, że możemy zagrać na dobrym poziomie. Poprosiłem piłkarzy, aby w Bydgoszczy zagrali z taką determinacją, jak w meczu eliminacyjnym i oni mnie posłuchali. Zdajemy sobie sprawę, że dotychczas w eliminacjach zgubiliśmy sporo punktów, ale wiemy też, że musimy wygrać kolejne cztery mecze i wierzymy, że tego dokonamy.