Lubań w Alwerni miał jeszcze rzut karny...
MKS Alwernia - Lubań Maniowy 0-3 (0-0)
0-1 Kurnyta 50
0-2 Waksmundzki 58
0-3 Gąsiorek 72
Sędziował Mariusz Kuś (Tarnów). Żółte kartki: Klimkowicz – Kurnyta. Widzów: 50.
ALWERNIA: Chuderski – Domżał, Siemek, Dukała, Klimkowicz (82 Ciupek), – Tekielak, Jajko, , Koczwara, Lichota – Sikora (70 Wiecheć), Knapik.
LUBAŃ: Hładowczak – Mikoś (50 Firek), Gąsiorek, Babik, Górecki (74 Anioł), Komorek, Gogola, Hałgas, Sral - Waksmundzki (88 Talarczyk), Pietrzak (46 Kurnyta).
Przewaga walczących gości w konfrontacji z outsiderem była tak wielka, że pozwolili sobie na komfort zmarnowania rzutu karnego. Była 80 minuta, kiedy na boisku „sponiewierany” został Sral, ale pomścić nie potrafił go Gąsiorek, bo przymierzył w poprzeczkę.
To było jednak już w okresie, kiedy goście grali na luzie, z łatwością zdobywając kolejne bramki. Worek z nimi został rozwiązany zaraz po przerwie, kiedy lewym skrzydłem urwał się Gogola, podciągając niemal do linii końcowej boiska, by potem wycofać piłkę na 4 metr, więc wchodzący w tempo Kurnyta dopełnił formalności.
Później na indywidualną akcję zdecydował się Waksmundzki, którą zresztą zakończył ją celnym strzałem. Wynik ustalił Gąsiorek, który najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Srala, a piłka, zanim wpadła do siatki, odbiła się jeszcze od słupka.
W pierwszej połowie wicelider dopiero się rozkręcał, bo tylko raz postraszył miejscowych, kiedy po akcji Hałgasa Gogola huknął w słupek. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była nerwowa – przyznał Marek Żołądź, trener Lubania. – Rywale walczyli agresywnie, ale spoglądając na ich skromną ławkę rezerwowych, wiedziałem, że osłabną, a wtedy będzie nam się grało łatwiej. Przeczucie okazało się dobre. Szkoda jeszcze kilku akcji z końcówki, którym zabrakło wykończenia, ale przecież w naszej sytuacji liczy się zwycięstwo.
kamil