Glinik Gorlice - Orkan Szczyrzyc 3-4 (3-2)
0-1 Ciężarek 7, karny
1-1 Grela 17
1-2 Nowak 17
2-2 Chorobik 29
3-2 Chorobik 33
3-3 Stelmach 59
3-4 Nowak 87
Sędziował Marcin Kuś (Tarnów). Żółte kartki: Olech, Chorobik, Grądalski, Zapała - Gnyla, R. Drobny, Stelmach, Bielach, R. Drobny. Czerwona kartka - R. Drobny (89, 2. żółta).
GLINIK: Grądalski - Kijek (65 Zapała), Olech, Żmigrodzki, Migacz - Chorobik, Stępkowicz, Szary, Nidecki (50 Kurek, 68 Martuszewski) - Cionek, Grela.
ORKAN: Rymarczyk - Zasadni (60 Łabędź), Staszewski, Bielach (86 Gargas), Sosnowski, Nowak, R. Drobny, Ciężarek. M. Drobny, Gnyla (46 Stelmach), Kulma (643 Limanówka).
- Miał być w sobotę koniec świata. Myśleliśmy, że jak się zdarzy, to historia Glinika skończy się w IV lidze. Końca świata nie ma, ale po tej porażce to już chyba koniec IV ligi w Gorlicach. Już tylko cud może nas uratować - martwił się po porażce z Orkanem Andrzej Cetnarowski, kierownik Glinika.
Mecz był prawdziwą wymianą ciosów. Padło aż siedem bramek, a mogło być jeszcze więcej. Orkan miał jeszcze rzut karny.
Zaczęło się to strzelanie w 7 min, gdy Ciężarek wykorzystał rzut karny za zagranie ręką w polu karnym Żmigrodzkiego. 10 minut później Glinik wyrównał - Stępkowicz dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Grela głową posłał ją do siatki. W tej samej minucie Orkan ponownie wyszedł na prowadzenie. M. Drobny indywidualną akcją przebił się pod bramkę Glinika i wyłożył piłkę Nowakowi, a ten z czterech metrów posłał piłkę do celu. To nie był koniec strzelania w tej połowie meczu, W 29 min było już 2-2. Po dośrodkowaniu piłkę dostał Nidecki, rozegrał do Chorobika, a ten przymierzył po tzw. krótkim rogu. Ten sam piłkarz w 33 min jeszcze raz pokonał Rymarczyka, po podaniu Greli minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki. Na przerwę Glinik schodził, prowadząc 3-2.
Wymiana ciosów na tym się nie skończyła. W 59 min znów był remis - Stelmach wyszedł na czystą pozycję i z 16 metrów posłał piłkę w tzw. krótki róg. Kiedy w 86 min Grądalski obronił rzut karny, wykonywany przez Stelmacha, gospodarze mieli nadzieję, że czuwa nad nimi dobry los. Ale minutę później Orkan zadał ostateczny cios. Po rzucie rożnym w polu karnym Glinika powstało wielkie zamieszanie. Piłka przy próbach strzałów dwa razy była blokowana, wreszcie za trzecim razem posłał ją do siatki Nowak.
MST