Przeciszovia - Bocheński KS 4-2 (2-0)
1-0 Chrapkiewicz 3
2-0 Guzik 25
3-0 Chrapkiewicz 49
3-1 Zubel 54, karny
3-2 Handzlik 73
4-2 Jarosz 80
Sędziował Paweł Sikora (Kraków). Żółte kartki: Orzechowski, Żurek, Jarosz - Siwek.
PRZECISZOVIA: Kudłacik - Rydz (79 Wanat), Orzechowski, Dziadzio, Żurek - Guzik, Kapera, Poręba, Ortman (87 T. Całus) - Chrapkiewicz (76 Mańka), Gałgan (66 Jarosz).
BKS: Piątek - Komenda, Gawłowicz, Rachwalski, Serafin - Więsek, Kaczmarczyk (46 Handzlik), Siwek, Bajda - Zubel, Motak.
1-0, 2-0, 3-0 - wszystko się Przeciszovii świetnie układało. Do 50 minuty miała mecz pod kontrolą i co? I kontrowersyjny rzut karny dla gości zachwiał wiarą podopiecznych Tomasza Bernasa. - Byliśmy zdziwieni tą decyzją o karnym, zresztą zawodnicy BKS-u też wyglądali na zdziwionych. Po golu zdobytym z karnego uwierzyli jeszcze w swoją szansę. A my zamiast grać, zaczęliśmy rozpamiętywać i zrobiło się nerwowo - mówi Tomasz Bernas.
Wcześniej wszystko szło gospodarzom jak sobie zaplanowali. Zaraz po rozpoczęciu gry objęli prowadzenie. Po ładnej akcji Gałgana prawą stroną, piłkę przejął Chrapkiewicz, minął bramkarza i lewą nogą posłał piłkę do siatki. W 25 min na 2-0 podwyższył Guzik - po akcji lewą stroną piłka trafiła do Gałgana, który przyjmując ją został wypchnięty na bok pola karnego i musiałby strzelać z ostrego kąta. Dograł więc futbolówkę na długi słupek, a tam Guzik głową posłał ją do bramki. Wkrótce po wznowieniu gry było po 3-0. Po świetnym prostopadłym podaniu za obrońców, idealnie wyszedł na samotne spotkanie z bramkarzem Chrapkiewicz i zdobył swojego drugiego gola w tym meczu.
Wtedy właśnie niepokój zasiał w szeregach Przeciszovii gol stracony z rzutu karnego po faulu na Serafinie. Wykorzystał go Zubel. - Zaczęliśmy się zastanawiać na boisku, czy ten karny był, a rywale strzelali nam bramki - mówi Bernas.
Ale przed golem na 3-2 jego zespół miał jeszcze stuprocentową szansę - Gałgan w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę. No to swoją szansę wykorzystał BKS, do bramki trafił Handzlik. - Złapaliśmy kontakt i mogliśmy uratować chociaż punkt, błąd w obronie kosztował nas jednak kolejną stratę - żałuje kierownik drużyny BKS-u Władysław Wójcik.
- Po prostu wzięliśmy się do roboty, zaczęliśmy grać konsekwentnie i rozsądnie, wyszliśmy z groźną kontrą, zresztą nie jedyną w tym meczu i zdobyliśmy czwartą bramkę - kwituje Bernas.
Mądrze zachował się Mańka przy wyprowadzaniu kontry, zagrał do Jarosza, a ten z 11 metrów posłał piłkę do celu.
MAS