Orkan Szczyrzyc - MKS Alwernia 3-1 (1-1)
1-0 Gnyla 17
1-1 Jasieczko 45
2-1 Gnyla 71
3-1 Limanówka 79
Sędziował Michał Fudala (Brzesko). Żółte kartki: Kulma, Gargas, Staszewski – Siemek, Domżał. Widzów 150.
ORKAN: Piwowarczyk – Łabędź, R. Drobny, Staszewski, Sosnowski (60 Limanówka) - Stelmach, M. Drobny, Nowak, Gargas (55 Bielach), Gnyla, Kulma (85 Rojek).
ALWERNIA: Chuderski – Sendera, Siemek, Jajko, Kuć - Tekielak (81 Koczwara), Jasieczko, Lichota, Domżał - Kulawik, Knapik (79 Klimkowicz).
Skazywana na pożarcie Alwernia, zajmująca ostatnie miejsce w tabeli, stawiła opór Orkanowi i do przerwy goście sprawiali wiele problemów przeciwnikom. Być może losy tej konfrontacji potoczyłyby się inaczej, ale skutecznością popisał się Gnyla, były zawodnik MKS. - Gnyla szczególnie dobrze prezentuje się w meczach przeciwko Alwerni, której strzelił w tym sezonie 3 gole, na sześć zdobytych – powiedział Arkadiusz Wyroba, trener Orkana. - Dobra postawa gości zaskoczyła moich zawodników. W pierwszej połowie przyjezdni mieli nawet lekką przewagę, a po stracie bramki przejęli inicjatywę. Zabrakło nam właściwej koncentracji i nerwy opanowaliśmy dopiero po przerwie.
Gospodarze objęli prowadzenie po strzale wspomnianego Gnyli, który wykorzystał daleki wyrzut z autu Stelmacha, a lot piłki został jeszcze przedłużony przez innego z miejscowych graczy. Alwernia wyrównała tuż przed przerwą, po akcji Jasieczki, który pokonał Piwowarczyka ładnym plasowanym strzałem.
Okrasą meczu było drugie trafienie gospodarzy. W roli głównej ponowie wystąpił Gnyla (piłkę otrzymał po wyrzucie z autu), który do siatki trafił przewrotką, z 8 m. Wynik ustalił uderzeniem głową Limanówka, wykorzystując dośrodkowanie rzutu rożnego. - Niestety, zabrakło nam skuteczności – stwierdził zmartwiony Marcin Spuła, szkoleniowiec Alwerni. - Jeszcze przy remisie, w 63 minucie, Kuć był w sytuacji sam na sam, ale nie trafił w bramkę. Mieliśmy też inne okazje, jednak znowu musieliśmy przełknąć gorycz porażki, tracąc gole po stałych fragmentach gry.
TOR