Glinik Gorlice - Lotnik Kryspinów 0-2 (0-2)
0-1 Olech 2, głową
0-2 Olech 44
Sędziował Jan Chlipała (Nowy Targ). Żółte kartki: Serafin, Skowroński, Martuszewski – Giermek, Bajorek, Sendor.
GLINIK: Janiszewski – Migacz, Żmigrodzki, Kijek, Szary – Skowroński, Stępkowicz, Serafin (75’ Kurek), Cionek – Juruś (62’ Nidecki), Martuszewski
LOTNIK: Czarnecki – Kokoszka, Cebula, Sendor, Jurek -, Sadko, Giermek (90 Gruchacz), Pamuła (70 Wolko), Olech (65 Domański) - Bajorek, Hul (88 Borowski).
- To są dla nas ważne trzy punkty, w kolejnym, trzecim już meczu meczu zagraliśmy na zero z tyłu. Po zimowej rewolucji w składzie, z powrotem zaczynamy tworzyć zespół, atmosfera z szatni przenosi się na boisko - cieszył się po meczu trener Lotnika Mateusz Miś.
Glinik trochę pomógł rywalom dobrze zacząć mecz. W 2 min piłkę wykopywał Czarnecki, obrońca gospodarzy zgrał ją głową do tyłu, tak, skorzystał z tego nadbiegający Olech. Wpisał się w rytm kozłującej piłki i głową posłał piłkę do bramki. Przed przerwą goście podwyższyli na 2-0. Po dograniu z prawego skrzydła
sam na Janiszewski wyszedł znów Olech i nad bramkarzem posłał piłkę do celu.
- W drugiej połowie cofnęliśmy się i chcieliśmy grać z kontry. Glinik przeważał, dłużej utrzymywał się przy piłce, miał też bramkowe szanse, ale zachowaliśmy czyste konto - mówi trener Miś.
Glinik w II połowie trafił w poprzeczkę, Czarnecki instynktownie wybronił też strzał Stępkowicza z 9 metrów. Za ambitną grę gospodarze nie odebrali jednak nagrody i ich sytuacja w tabeli robi się dramatycznie trudna.
ST