Wolania Wola Rzędzińska - Karpaty Siepraw 0-4 (0-0)
0-1 Kwater 55
0-2 Suder 67
0-3 Szablowski 71, karny
0-4 Rapacz 81
Sędziował Wacław Gargula (Nowy Sącz). Żółte kartki: Kaim, Bartkowski, Tadel, Sołtys.
WOLANIA: Mikrut - Gleń, Kaim, Bartkowski, Czarnik (78 Brzuchacz) - Drąg, Adamowski (60 Sołtys), Tadel, Trędota (60 Groński) - Kucharzyk, Brożek.
KARPATY: Zachariasz - Morawiec, Szablowski, Sikora, Suder - Stolarski (46 Rapacz), Szczytyński, Kubera (75 Płachta) - Galas (35 Kwater) - Komperda, Szymoniak (78 Szych)
Karpaty sprawiły Wolanii zimny prysznic po ostatnich wysokich wygranych. - Nie wiem, może rywale nas trochę zlekceważyli - zastanawiał się po meczu trener Karpat Tadeusz Piotrowski. - Zagraliśmy dobry mecz, zasłużenie wygraliśmy tak wysoko, choć w pierwszej połowie gra była jeszcze wyrównana - ocenia trener Karpat.
Goście prowadzili po ładnej akcji prawą stroną, którą zwieńczył strzałem głową Kwater. Podwyższył pięknym trafieniem w z dystansu w samo okienko Suder. W 71 min po faulu Kaima na Szymoniaku sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Szablowski. Wynik ustalił Rapacz, po kontrze wyszedł sam na Mikruta i go pokonał.
- Gospodarze dziwili się, że przy tak dobrej grze zajmujemy takie miejsce w tabeli - mówi Tadeusz Piotrowski.
mst