Bocheński KS - Glinik Gorlice 2-0 (1-0)
1-0 Więsek 10
2-0 Gawłowicz 74
Sędziował Ireneusz Warchał (Wadowice). Żółte kartki: Handzlik - Stępkowicz.
BKS: Piątek - Komenda (57 Kaczmarczyk), Gawłowicz, Rachwalski, Kasprzyk - Buczek, Siwek, Motak (54 Handzlik), Więsek (75 Bajda) - Zubel, Pulak (68 Mikulski)
GLINIK: Grądalski - Kijek, Żmigrodzki, Zapała, Szary - Migacz, Stępkowicz, Kurek, Cionek, Juruś - Grela.
- Przez cały mecz padał mecz, murawa była nasiąknięta i śliska, temperatura spadła niemal do zera. Toczony w takich warunkach mecz nie był porywającym widowiskiem. Jego okrasą były za to bramki - mówi Wiesław Wójcik, kierownik BKS-u.
Po akcji prawą stroną Więsek z narożnika pola karnego chciał raczej wrzucić piłkę przed bramkę, ale wyszło z tego piękne trafienie pod poprzeczkę. Podwyższył Gawłowicz. Z rzutu rożnego dograł piłkę w pole karne Siwek, doszedł do niej Gawłowicz i po długim rogu posłał do bramki.
- To było bardzo potrzebne nam zwycięstwo - mówi Wójcik.
Boisko w Bochni, choć nadal nasączone wodą, nadawało już już do gry. W sobotę po ulewie nie dało się tu rozegrać meczu z Hutnikiem. Termin tego zaległego spotkania ustalono wstępnie na 18 maja, ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Glinik przeżywa bardzo trudne chwile. Do Bochni przyjechał w okrojonym składzie, właściwie bez zmienników. Cieżko się będzie pozostawionym bez wsparcia przyjaciół i sponsorów piłkarzom utrzymać w IV lidze.
mst