Orzeł Balin - LKS Mogilany 4-2 (1-1)
1-0 Motyka 25
1-1 Michalski 45
2-1 Motyka 50
3-1 Kalinowski 54
4-1 Motyka 60
4-2 Boś 80
Sędziował Michał Kucia (Kraków). Żółta kartka- Dudała
ORZEŁ: Pisarek - Domurat, Nowak, Zdanowski, Jaromin - Suwaj, Lichota (46 Ryndak), Wolny, Ołpiński (46 Stępień) - Motyka, Kalinowski.
MOGILANY: Wróblewski - Sroka, Jurkowski, Dudała, Kroczek - Żuk, Ptaszek, Bobek (60 Staszewski), Niedźwiedź - Boś, Michalski (75 Frasik).
Orzeł po ubiegłotygodniowym, zimnym prysznicu w Kryspinowie bardzo chciał zatrzeć niedobre wrażenie i zainkasować w końcu komplet punktów. Punkty zdobył, ale w stylu przeciętnym, na pewno dobrym prognostykiem na przyszłość jest przełamanie nieskuteczności. W dotychczasowych meczach Orzeł wykorzystywał tylko niewielki procent tworzonych sytuacji, dziś wykorzystał praktycznie wszystkie...
- Jeśli ktoś chce oglądać dobry styl niech kupuje kolorowe żurnale, zdobyliśmy trzy punkty i to jest najważniejsze, punkty zostają, a o stylu już w następnej kolejce nikt nie będzie pamiętał - usprawiedliwiał swoich podopiecznych Piotr Pierścionek, szkoleniowiec ekipy z Balina.
Trenerowi uczciwie należy przyznać rację, jego zespół już nie raz w rundzie jesiennej rozgrywał piękne mecze, ale tracił punkty. A w futbolu najważniejsza jest ilość "oczek" na koniec sezonu, bo to ona decyduje o wszystkim.
Dobry mecz rozegrał Motyka, strzelec trzech bramek, jedno trafienie dołożył Kalinowski. - Rywal wykorzystał prawie wszystkie sytuacje jakie stworzył a my... No właśnie nawet karnego nie zamieniliśmy na gola - Niedźwiedź przegrał starcie z Pisarkiem - żałował Krzysztof Hajduk, trener Mogilan.
- Pomimo porażki jestem zadowolony z postawy zespołu, Proszę zauważyć, że z nieobecnych piłkarzy można by praktycznie zbudować drugą jedenastkę, brakowało: Myśkowa, Majcherczyka, Galosa, Cygana Stypuły, Talagi - długo by można wymieniać. Straciliśmy punkty przez brak doświadczenia i szczęścia - zakończył wypowiedź Hajduk.
MAKI