IKS Olkusz - Orzeł Balin 0-3 (0-2)
0-1 Motyka 33
0-2 Motyka 43
0-3 Kalinowski 79
Sędziował: Zbigniew Siemiński z Tarnowa. Żółta kartki: Szczypciak, Kaczmarczyk. Widzów: 150
OLKUSZ: Kusak - Tomsia, Kaczmarzcyk, Kańczuga, R. Szymczyk - Szczypciak, W. Szwed, Wdowik (46 Chabinka), M. Przybyła (46 Banyś) - D. Przybyła, Juszczyk (80 Czechowski)
ORZEŁ: Pisarek - Domurat, Zdanowski, Guzik (80 G. Szwed), Jaromin - Suwaj, Stępień, Ryndak (80 Ciepichał), Wolny - Motyka (80 Cichoń), Kalinowski.
Po akcji prawą stroną do piłki rzuconej między obrońców doszedł Motyka, znajdując receptę na Kusaka. Później tan sam zawodnik wygrał ponownie z olkuskim golkiperem.
Przez kilka minut po zmianie stron miejscowi starali się wrócić do gry, bo w 50 min Banyś przymierzył nad poprzeczką, a później, po zagraniu z rogu, niewiele pomylił się Kaczmarczyk. Groźnie jeszcze strzelali Chabinka z Juszczykiem, ale wystarczył jeden błąd, czyli zły ofsajd, i Kalinowski ostatecznie pogrążył olkuszan.
- Pozostaje nam już chyba tylko dotrwać do końca rundy i zimą pomyśleć o zastrzyku "świeżej krwi" - ocenił Ryszard Myszor, kierownik olkuskich piłkarzy.
- Chcieliśmy pokazać, że nasza ostatnia porażka 0-2 na własnym boisku z Lubaniem Maniowy była tylko wypadkiem przy pracy - powiedział Piotr Pierścionek, trener balinian. - Ciągle pracujemy nad tym, żeby dobra gra w naszym wykonaniu nie była tylko fragmentami, choć muszę przyznać, że olkuszanie nie byli się w stanie do nas dobrać. Owszem, był okres, kiedy na początku drugiej połowy zaatakowali, ale trzymaliśmy ich na dystans.
Kamil