Orkan Szczyrzyc - Glinik Gorlice 2-0 (1-0)
1-0 Limanówka 19
2-0 Gnyla 52
Żółte kartki: Limanówka, Zasadni, Nowak, Gnyla - Serafin, Skowroński.
ORKAN: Piwowarczyk - Tabor, Zasadni, Pociecha, Łabędź (80 Bułat) - Stelmach (85 Staszko), Nowak (75 Gargas), Ciężarek , M.Drobny - Limanówka, Gnyla (80 Piechówka).
GLINIK: Grądalski - Krzysztoń, Olech, Żmigrodzki, Migacz - Chorobik, Stępkowicz (63 Kijek), Serafin, Skowroński - Juruś, Pawełczak (70 Poręba).
Do meczu z Glinikiem drużyna Orkana przystąpiła z mocnym postanowieniem zdobycia kompletu punktów. Porażka w ostatniej kolejce z Orłem Balin podziałała na podopiecznych Arkadiusza Wyroby mobilizująco. Glinik też marzył o zgarnięciu pełnej puli, kto wie czy by jej nie zdobył, gdyby w 4minucie Pawełczak wygrał pojedynek jeden na jeden z Piwowarczykiem. Tak szybko zdobyta bramka, na pewno mocno utrudniłaby grę gospodarzom.
- Pierwsza połowa była bardzo dynamiczna, mecz toczył się w szybkim tempie. Gdyby Pawełczak wykorzystał swoją "setkę" z początku meczu rezultat byłby inny - żałował po meczu Andrzej Cetnarowski, kierownik Glinika.
Co nie udało się Glinikowi, udało się za gospodarzom w 19 minucie, autorem gola był Limanówka. Napastnik Orkana zrehabilitował się tym samym za sytuację, której nie wykorzystał w 6 minucie. Obie drużyny zaprezentowały się z dobrej strony, czego efektem był wyrównany przebieg pierwszej połowy. Glinik naciskał, podkręcał tempo, ale nie potrafił rozmontować szczyrzyckiego monolitu w defensywie.
Podopieczni trenera Wyroby niczym wytrawny bokser zapunktowali skutecznie po raz drugi w 52 minucie, po składnej akcji wykończenie przypadło w udziale Gnyli. - Po drugiej bramce rywale stracili animusz, grało się nam zdecydowanie łatwiej i mogliśmy pokusić się o kolejne gole. Brakło skuteczności i szczęścia, ale najważniejsze jest zwycięstwo - cieszył się po meczu Arkadiusz Wyroba, szkoleniowiec Orkana.
MAKI