Limanovia Szubryt Limanowa – MKS Alwernia 0-0
Sędziował Mariusz Kuś (Tarnów). Żółte kartki: Sotnicki, Kępa, Wtorek – Sawczuk, Kulawik, Tekielak, Pacanowski. Widzów 250.
LIMANOVIA SZUBRYT: Sotnicki – Kępa, Madoń, Ruchałowski, R. Kulewicz – Wtorek (83 Kurczab), Naściszewski, Skiba (75 Duchnik), Lachor (46 Pietrzak) – Miśkowiec, Ślazyk (52 Gadzina).
ALWERNIA: Chuderski - Siemek, Jajko, Sawczuk, Klimkowicz - Kosałka (57 Knapik), Kulawik, Tekielak, Pater, Pacanowski (90+3 Sikora), Zieliński (73 Pocztowski).
Drużyna gości przyjechała na mecz z Limanovią z mocnym postanowieniem, aby tego meczu nie przegrać i zamiary zrealizowała, a środkami do osiągnięcia tego celu miały być zmasowana obrona, szukanie swojej szansy w stałych fragmentach gry, oraz nadmiernie ostra gra, której ofiarą padł czołowy zawodnik Limanovii Piotr Wtorek, który po ostrym starciu z obrońcą gości odwieziony został do szpitala z urazem kolana. O tym jak długo będzie musiał pauzować wykażą szczegółowe badania. Ostra gra wpływała również na to, że zanotowano dużą ilość przerw spowodowanych udzielaniem pomocy medycznej zawodnikom w czym celowali zwłaszcza zawodnicy gości.
Stroną atakującą podczas całego spotkania była drużyna Limanovii, lecz bez efektu bramkowego.
Oto ciekawsze minuty meczu:
9' - Akcja lewą stroną, po podaniu Wtorka Miśkowiec uderza z narożnika szesnastki tuż obok lewego słupka gości
11' - Kępa dośrodkowuje w pole karne, a Naściszewski uderza piłkę głową w środek bramki
26' - Bodaj najlepsza szansa dla Limanovii - Ślazyk w polu karnym podaje na 5. m piłkę do Wtorka, a ten bez przyjęcia uderza z powietrza. Bramkarz wyciągnął się jak struna wybijając piłkę na aut.
33' - Jedna z nielicznych akcji gości. Po błędzie obrony Limanovii piłkę przejmuje w polu karnym Zieliński i uderza niebezpiecznie z 12 m po ziemi, lecz Sotnicki interweniuje skutecznie.
37' Ponownie wrzutka w pole karne Kępy. Piłkę na głowę przejmuje Miśkowiec i uderza, lecz w środek bramki, gdzie na posterunku jest bramkarz gości.
40' Strzał Klimkowicza w polukarnym zablokowany przez obrońców Limanovii.
Druga połowa to nieustanne ataki Limanovii, dogodne sytuacje mieli Gadzina (dwukrotnie) i Naściszewski. Goście w tej części spotkania nie zagrozili ani razu bramce Limanovii, skupiając się na neutralizacji jej akcji.
AM