Orkan Szczyrzyc - Orzeł Balin 1-4 (0-2)
0-1 Motyka 1
0-2 Kalinowski 25
1-2 Gnyla 58
1-3 Stępień
1-4 Suwaj 80
Żółte kartki: Stępień, Suwaj, Lichota.
ORKAN: Piwowarczyk – Barzyk, Zasadni, Stelmach, Nowak (60 Tabor) – Gnyla, R. Drobny, Ciężarek, Łabędź – M. Drobny, Limanówka (75 Staśko).
ORZEŁ: Pisarek - Zdanowski, Domurat, Guzik, Nowak, Suwaj, Lichota, Stępiń, Motyka (85 Wolny), Kalinowski (90 A. Grabiec), Ryndak (80 Cichoń).
- Cztery gole coś do nas przylgnęły, to już trzeci mecz, w którym zdobywamy dokładnie właśnie tyle, a co najważniejsze to trzecie zwycięstwo z rzędu - cieszył się po meczu Grzegorz Chechelski, prezes Orła.
- Udało nam się świetnie rozpocząć mecz, szybko strzelony gol ustawił spotkanie. Cieszę się ze zwycięstwa, ale nie zadzieramy nosa, jest przed nami jeszcze wiele pracy, by podnieść umiejętności i wyeliminować głupie błędy, które się nam zdarzają - tonował nastroje Piotr Pierścionek, szkoleniowiec ekipy z Balina.
- Niech to będzie bodziec do dalszej pracy, faktycznie prezentowaliśmy się dziś z dobrej strony, mieliśmy dużą przewagę. Orkan nawiązał walkę tylko po strzelonej bramce, zdecydowana większość meczu toczyła się pod nasze dyktando - dodał Pierścionek.
MAKI