Przeciszovia Przeciszów - Lotnik Kryspinów 2-2 (1-1)
1-0 Chrapkiewicz 15, karny
1-1 Keshi 37
2-1 Śliwa 47, karny
2-2 Keshi 84, karny
Sędziował: Tomasz Kita (Brzesko). Żółte kartki: Śliwa. Mikołajczyk - Kosowicz, Keshi. Widzów: 300.
PRZECISZOVIA: Kudłacik - Rydz, Śliwa, Orzechowski, Dziadzio - T. Całus, Mikołajczyk, Laburda, Ortman (75 Sendera) - Mańka (85 K. Całus), Chrapkiewicz
LOTNIK: Czarnecki - Kokoszka, Będkowski, Osmola, Cebula - Kosowicz (65 Piszczek), Satora (88 Bajorek), Sadko, Borowski (55 Leśniewicz) - Domański (85 Drame), Keshi.
W poprzednim sezonie, na niższym szczeblu, kryspinowianie dwukrotnie pokonali miażdżących konkurencję przeciszowian, którym nie do końca udało się wyleczyć z kompleksu Lotnika.
W 5 min goście byli bliscy otwarcia wyniku, ale Satora przymierzył w poprzeczkę. Wynik otworzył więc Chrapkiewicz, kończąc akcję oskrzydlającą, a wyrównał Keshi, przymierzając po rogu bitym przez Satorę.
Wcześniej miejscowi sygnalizowali, że Keshi powinien zostać usunięty z boiska za potraktowanie "bykiem" Śliwy. - To było zwykłe przepychanie w polu karnym przed zagraniem piłki - Mateusz Miś, trener Lotnika, przedstawia swoją wersję zdarzeń. - Gdyby przeciwnik nie upadł na murawę, starając się coś wymusić na arbitrze, ten z pewnością nawet by nie zareagował, ale skoro zrobił się szum, pokazał obu stronom profilaktycznie po żółtej kartce - dodał szkoleniowiec kryspinowain.
Zaraz po przerwie miejscowi znowu wyszli na prowadzenie, po karnym, podyktowanym za faul na Tomaszu Całusie. Wyrównał w identycznych okolicznościach Keshi, ale on wymierzył sprawiedliwość będąc poszkodowanym.
Goście w drugiej części zaliczyli trzy słupki. Dwa razy szczęścia zabrakło Keshiemu, a raz Satorze. - Powoli pniemy się w tabeli i to jest dla nas najważniejsze - ocenił Mateusz Miś.
mateo