Dunajec Zakliczyn - Wolania Wola Rzędzińska 1-1 (0-0)
1-0 Kusiak 68
1-1 Trędota 79
Żółte kartki: Falkowski, T. Kubik (D).
DUNAJEC: Migdał - Jamróg, Pietras, Maciosek (30 Oświęcimski), Falkowski - Cabała (60 Potok), Kusiak,Krauze (70 Jarosz), Nadolnik, Steć (55 Gwiżdż) - T. Kubik.
WOLANIA: Libera - Gąsior, Kaim, Gleń, Trędota - Czarnik (55 Brożek), Tadel (85 Malec), Adamowski (45 Ligara), Konieczy (55 Groński) - Kucharzyk, Jasiak.
- Mecz miał derbowy posmak i obie strony mogły wygrać. I my, i Wolania mieliśmy oprócz bramkowych inne niemal stuprocentowe sytuacje, które jednak nie skończyły się bramkami - mówi trener Dunajca Wacław Maciosek. Gospodarze szczególnie żałują niewykorzystanego w 82 min rzutu karnego, podyktowanego za faul na T. Kubiku. - Strzał Mateusza Kusiaka tuż przy słupku obronił bramkarz Wolanii. Żałujemy, ale przyznać trzeba szczerze, że remis to sprawiedliwy wynik - mówi Maciosek.
Gole padły po przerwie - najpierw Kusiak przejął piłkę na 20. metrze i przymierzył znakomicie w okienko, piłka odbiła się jeszcze od wewnętrznej części poprzeczki i wpadła do siatki. Wyrównał Trędota, po wrzutce w pole karne popisał się precyzyjną główką tuż przy słupku.
Mecz był jednocześnie pojedynkiem w ramach Pucharu Polski, więc po remisie 1-1 zaliczonym do IV-ligowej tabeli, trzeba było zarządzić rzuty karne, by rozstrzygnąć sprawę awansu w Pucharze Polski. Lepiej egzekwował je Dunajec i to ona gra dalej.
MST