Sporą niespodziankę sprawił w Przeciszowie w 27. kolejce IV ligi zespół z Mogilan. Podopieczni Krzysztofa Hajduka pewnie pokonali Przeciszovię 2-0.- Rozegraliśmy najsłabszy mecz w tej rundzie - przyznał szczerze trener gospodarzy Tomasz Bernas
Przeciszovia - LKS Mogilany 0-2 (0-1)
0-1 Liput 25
0-2 Frasik 70
Żółte kartki: Poręba, Gałgan – Jurkowski, Rydz. Widzów 150.
PRZECISZOVIA: Kudłacik – Kapera, Śliwa, Dziadzio, Żurek – Guzik, Mikołajczyk (64 T. Całus), Poręba (59 Rydz), Ortman – Chrapkiewicz (59 Jarosz), Gałgan (59 Mańka).
MOGILANY: Łuczak - Myśków, Jurkowski, Dudała, Galos – Białek, Niedźwiedź (70 Żuk), Stypuła (30 Frasik), Kanclerz (85 Lebiest) – Liput, Michalski (80 Woderski).
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy jednak nie potrafili znaleźć recepty na dobrze zorganizowaną defensywę rywali. LKS czekał na kontry i już pierwsza z nich przyniosła sukces. W 25 min min Stypuła zagrał prostopadle do Liputa, a ten wykorzystał znakomitą okazję. - Mając przewagę gola łatwiej nam się grało – powiedział szkoleniowiec LKS Krzysztof Hajduk. - Nie zmienialiśmy sposobu gry. Rozbijaliśmy ataki miejscowych i prostymi środkami przechodziliśmy do kontr. Na dużą pochwałę zasłużyli moi obrońcy i bramkarz. Zachowali czyste konto, chociaż rywale mieli okazje, sytuacje sam na sam, raz trafili w poprzeczkę.
Kiedy Przeciszovia dążyła do wyrównania została skarcona kolejnym kontratakiem. Liput uderzył z 16 m, bramkarz sparował strzał, ale był bezradny przy dobitce Frasika.
- Rozegraliśmy najsłabszy mecz w tej rundzie – stwierdził trener Tomasz Bernas. - Nic nam nie wychodziło, gola straciliśmy po fatalnym błędzie w ustawieniu, w dodatku był to pierwszy groźny atak gości. Nie potrafiliśmy zdobyć bramki nawet z 7 m, kiedy przestrzelił Kapera. Cóż, takie mecze też się zdarzają.
TOR