W meczu w czołówce IV ligi Przeciszovia przegrała u siebie z rezerwami Sandecji 1-2.
Przeciszovia - Sandecja II Nowy Sącz 1-2 (1-1)
0-1 Staniszewski 9
1-1 Ortman 42
1-2 Staniszewski 79
Sędziował Mariusz Kuś (Tarnów). Żółte kartki: Poręba, Orzechowski, Gałgan – Staniszewski, Cebula, Szczepański, Czernecki. Widzów: 200.
PRZECISZOVIA: Kudłacik – Dziadzio, Orzechowski, Żurek (73 Kapera), Guzik – Mikołajczyk (80 T. Całus), Poręba, Ortman – Mańka (68 Chrapkiewicz), Jarosz (68 Gałgan).
SANDECJA II: Zwoliński – Jawczak, Plata, Janur, Czernecki – Wilk, Zieliński (67 Górowski), Szczepański, Staniszewski – Cebula, Fałowski.
Sądecznie szybko objęli prowadzenie, bo - po akcji Zielińskiego - pozostawiony w polu karnym bez opieki Staniszewski miał miejsce i czas, żeby dokładnie przymierzyć.
Jeszcze przed przerwą Poręba rzucił crossową piłkę na lewą stronę do Ortmana, który posłał ją w przeciwne „okienko”. Słowem, bramka z gatunku tych, o których mówi się „stadiony świata”.
W drugiej połowie, goście, nie mający kadrowego pola manewru, najwyraźniej słabli. Wydawało się, że po dokonaniu podwójnej zmiany i - tym samym - wzmocnieniu siły ognia, kolejne bramki dla przeciszowian są tylko kwestią czasu. W 72 min Gałgan miał przed sobą pustą bramkę, ale z sobie tylko wiadomych pobudek szukał lepiej ustawionego Chrapkiewicza, więc sądeccy obrońcy zdołali wrócić i zapobiec nieszczęściu.
Wreszcie, po jednej z kontr, Staniszewski lobem oszukał Kudłacika, a później, bo w 83 min, Górowski chciał „z orkiestrą” trafić z bliska do pustej bramki, dlatego chybił, narażając się na salwy śmiechu widowni.
Jednak w 85 min także nie popisał się Chrapkiewicz, bo także miał przed sobą pustą bramkę, lecz poszedł na piłkę wślizgiem, posyłając ją nad poprzeczką i dlatego wszystko wzięli goście.
kamil