Falstart w czwartoligowym debiucie zanotowała drużyna Wolanii Wola Rzędzińska. Podopieczni trenera Romana Ciochonia ulegli 1-4 Orłowi Balin. O żadnej panice mowy być nie może. Szkoleniowiec zespołu przyznaje – rywale byli lepsi.
Wysoka porażka zespołu z Woli Rzędzińskiej jest z pewnością małym zaskoczeniem. Przed spotkaniem mogło się wydawać, że drużyna będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę z rywalem. Tak się nie stało.
– Orzeł na naszym boisku pokazał się z bardzo dobrej strony. Zaprezentował się lepiej od występujących w obecnie trzeciej lidze Popradu Muszyna czy Szreniawy Nowy Wiśnicz, z którymi rywalizowaliśmy w ubiegłym sezonie. Ostatni raz tak wysoko na własnym boisku przegraliśmy z Okocimskim Brzesko. Wtedy jednak różnica między nami a rywalami nie była aż tak duża. O sile Orła świadczył fakt, że na ławce rezerwowych siedział jego kapitan. Na pewno robiło wrażenie ich zaangażowanie w grę. Niestety, mój zespół przystąpił do tego meczu trochę bez wiary we własne umiejętności – mówi trener.
Opiekun czwartoligowca liczy jednak, że już od najbliższej kolejki wyniki drużyny zaczną się poprawiać. – Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wyciągnąć wnioski i grać dalej – przekonuje Ciochoń.
Andrzej Mizera (Gazeta Krakowska)