Borek Kraków - Zieleńczanka Zielonki 3-1 (1-0)
1-0 Bagnicki 37
2-0 Zgoda 54 (samob.)
3-0 Bagnicki 56
3-1 Dudek 82
Sędziował Tomasz Żelazny (Kraków). Żółte kartki: Kupiec, Anton, Józkowicz. Czerwona kartka – Kupiec (75, za drugą żółtą). Widzów 120.
BOREK: Krupa – Zawora, Szopa, Kupiec, Anton (46 Popowicz) – Dąbrowski (46 Blecharski), Kozicki, Józkowicz, T.Grzesiak – Bagnicki (69 Wanatowicz), Dutka (57 Piskorz).
ZIELEŃCZANKA: Michalec – Baran, Kukla, Kuciel, Dragosz (55 Duda)– Bulak (55 Szumiec), Dudek, Krzysztonek (46 Słota), Zgoda, Katarzyński - Pogan.
Przed meczem na murawie prezes miejscowych - Wojciech Florczyk oraz kierownik zespołu - Marek Szymański, podziękowali za grę w borkowskiej ekipie Maciejowi Bale, który reprezentował barwy Borku od 25 lat (z krótką przerwą na występy w Iskrze Krzęcin). Do podziękowań przyłączył się także kapitan gospodarzy, Marcin Józkowicz wraz z całą drużyną.
Borek zaatakował od samego początku i już w 4 minucie gola mógł zdobyć Bagnicki, jednak trafił w stojącego przed bramką kolegę z ataku, Dutkę. W 20 minucie wynik mógł otworzyć ten drugi, ale jego uderzenie obronił Michalec.
W 35 minucie przyjezdni mieli najlepszą okazję do zdobycia gola w tej części meczu, ale dwoma świetnymi interwencjami popisał się Krupa. Piłkę w pole karne przewrotką dośrodkował Pogan, z bliska strzelali najpierw Kukla, a potem Katarzyński, ale za każdym razem lepszy był golkiper Borku.
W 37 minucie Borek wreszcie dopiął swego i wyszedł na prowadzenie. Akcję lewą stroną przeprowadził Grzesiak, dograł na 16 metr do Bagnickiego, a ten strzałem obok słupka nie dał szans Michalcowi.
W drugiej połowie, toczonej w strugach ulewnego deszczu, na boisku również panowali gospodarze, którzy wynik podwyższyli już w 54 minucie w kuriozalnych okolicznościach. Najpierw świetnej okazji nie wykorzystał Dutka, ale Baran – próbując wybić piłkę – trafił w plecy swojego kolegi z zespołu, Zgody. Futbolówka, ku zdziwieniu piłkarzy i kibiców, wylądowała w bramce. Chwilę później było już 3-0, a główne role w tej akcji odegrali ci sami zawodnicy, którzy dali gospodarzom prowadzenie. Piłkę z lewej strony wrzucał Grzesiak, a Bagnicki głową nie dał szans golkiperowi przyjezdnych.
Zawodnicy Zieleńczanki wyglądali na totalnie załamanych takim obrotem sprawy, jednak iskierka nadziei pojawiła się w 75 minucie, kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Kupiec. Kilka minut później goście zdobyli gola. W zamieszaniu podbramkowym Katarzyński trafił w słupek, ale strzał Dudka był już celny.
Ekipa z Zielonek od tego momentu zaatakowała odważniej, jednak swoje sytuacji miał również Borek. Strzał Szopy obronił Michalec, a potężne uderzenie Grzesiaka z 25 metrów trafiło w poprzeczkę. Przyjezdni bramkę mogli zdobyć jeszcze w doliczonym czasie gry, ale Słota w dobrej sytuacji trafił w jednego z zawodników Zieleńczanki.
Specjalnie dla nas
Michał Piszczek (ksborek.pl)