Sokół nie był słabszy, a dostał lekcję skuteczności od Mogilan
LKS Mogilany - Sokół Przytkowice 4-2 (2-0)
1-0 Zając 11 (samob.)
2-0 Majcherczyk 45
3-0 Szwajdych 61
3-1 W. Stokłosa 71
4-1 Wojdała 79
4-2 Lelek 86
Sędziował: Michał Górka z Tarnowa. Żółte kartki: Niedźwiedź, Kanclerz - K. Żak, Zając, Rzeszótko, Paśnik, Lelek, A. Pacułt. Widzów: 300.
MOGILANY: Kosiorowski - Myśków (46 Kanclerz), Jurkowski, Galos, Nocoń - Stypuła (60 Białek), Majcherczyk (73 Morawski), Ankowski, Niedźwiedź - Szwajdych, Wojdała (84 Sroka).
SOKÓŁ: K. Żak - Zając (80 Hujdus), Skowronek, G. Stokłosa, M. Żak (46 Jurzak) - Rzeszótko (A. Pacułt), W. Stokłosa, Paśnik, Lelek - Rzeszutko, Czara (67 Smajek).
W przekroju całego spotkania można śmiało stwierdzić, że Sokół nie był drużyną słabszą od Mogilan. O tak jednostronnym wyniku zdecydowały trzy niefrasobliwe błędy popełnione przez gości.
Najpierw, w 11 minucie prosta strata w środku pola stała się początkiem szybkiego kontrataku Mogilan. Piłka powędrowała jak po sznurku od Szwajdycha przez Majcherczyka aż do... Zająca, który próbując przeciąć podanie wzdłuż bramki skierował futbolówkę wprost do własnej siatki.
Przez następne pół godziny przeważali przyjezdni, ale nie przełożyło się to na wiele szans podbramkowych, a jeśli już do takowych doszło, to bezbłędnie bronił debiutujący w składzie Mogilan Kosiorowski.
Drugi gol dla gospodarzy był konsekwencją kolejnej straty Sokoła na swojej połowie. Piłkę przejął Majcherczyk i, mimo asysty dwóch obrońców, popędził w kierunku bramki i pokonał Żaka płaskim strzałem z 12 metrów.
Po przerwie mecz się wyrównał i Mogilany coraz częściej atakowały pozycyjnie. W 61 minucie snajperskim instynktem popisał się Szwajdych, który odnalazł się w zamieszaniu i technicznym strzałem z 16 m nie dał szans bramkarzowi.
Zdecydowanie najbardziej widowiskowa była jednak kolejna bramka, tym razem dla gości. W 71 min Witold Stokłosa dopadł do piłki wybitej przed pole karne i cudownym wolejem umieścił ją pod poprzeczką bezradnego Kosiorowskiego.
Zaledwie 8 minut później kolejną gafę obrońców skrzętnie wykorzystał Szwajdych, który przejął zbyt lekkie podanie do bramkarza i zagrał do Wojdały, a ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
W 86 minucie po raz ostatni poderwali się goście. Składną akcję zespołu mocnym strzałem wykończył Lelek.
Wbrew pozorom, Sokół pokazał się w tym meczu z bardzo dobrej strony. Gdyby nie kilka juniorskich błędów, drużyna z Przytkowic mogłaby śmiało myśleć nawet o zwycięstwie. Z kolei Mogilany udowodniły po raz kolejny, że w tym sezonie będą bezlitośnie wykorzystywać błędy rywali.
PSZ, M