Trener Tomasz Bernas po sezonie rozstanie się z IV-ligową Przeciszovią. - Klub wypowiedział mi ważną do czerwca 2013 roku umowę, jak powiedział prezes "na wszelki wypadek", bo może w czerwcu będzie chciał jednak kontynuować współpracę... Oznajmiłem już, że rozmowy w czerwcu nie będzie - mówi szkoleniowiec.
Przeciszovia wypowiedziała Tomaszowi Bernasowi umowę z dwumiesięcznym wypowiedzeniem, które było w niej zawarte.
- Stało się to przed meczem z Zieleńczanką. Otrzymałem stosowane pismo. Pracodawca zawsze ma do tego prawo, nie to mnie bulwersuje. Ale to, że podziękowano mi i nie podziękowano, że wbrew ustaleniom zostałem ofiarą klubowych oszczędności. Bo to właśnie stąd wynika to wypowiedzenie "na wszelki wypadek", nie chodzi o wyniki i o moją pracę, do której prezes nie ma zastrzeżeń - podkreśla Bernas. - W zimie zostałem przekonany, żeby zostać w klubie, mieliśmy plan budowy zespołu, ale ledwo zaczęliśmy budować, ze względu na oszczędności straciliśmy trzon drużyny. Mieliśmy dotrwać do czerwca i wtedy zastanowić się nad przyszłością, a teraz nagle stwierdzono, że lepiej już teraz wypowiedzieć mi umowę na wszelki wypadek, ale w czerwcu może jednak klub będzie chciał mnie nadal... Wiadomo, że ciężko w takiej sytuacji o motywację do pracy, ale jestem profesjonalistą, na pewno wywiążę się ze zobowiązań. Poinformowałem tylko zespół o sytuacji. A co do rozmów w czerwcu o pozostaniu w klubie, to na pewno do nich nie przystąpię - zapowiada szkoleniowiec.
W czerwcu zeszłego roku Bernas także miał pożegnać się z klubem, który zapowiadał zmianę strategii i kurs na odmłodzenie składu, szkoleniowcowi urządzono nawet pożegnanie, ale potem szefostwo zmieniło zdanie i zaproponowało trenerowi kontynuowanie współpracy. Wtedy ofertę przyjął.
Teraz wygląda na to, że powtórki nie będzie...
st