Niwa Nowa wieś - Nowy Hutnik Nowa Huta 1-2 (0-1)
0-1 Cichy 40
1-1 Góral 70
1-2 Stanek 80
Sędziowali: Marcin Frączek oraz Marek Migduła i Krzysztof Kania z Tarnowa. Czerwona kartka - Góral (90, druga żółta). Żółte kartki: Chwierut, Góral – Urbaniec, Cichy, Bienias, Zimny. Widzów 200.
NIWA: Felsch – Góral, Tomala, Chwierut – Bączek, Ryłko(65 Ozimina), Swarzyński, Merta, Kajor – Piskorek, Dubiel.
HUTNIK: Kusak – Bienias, Antoniak, Jurkowski, Drobny – Buras, Zimny (46 Urbaniec), Nawrot Białkowski – Cichy (81 Dudziński), Wrona (60 Stanek).

Bogdan Swarzyński w walce o górną piłkę z Rafałem Drobnym. Fot. Mateusz Migalski

Jacek Felsch wyjaśnia sytuację na przedpolu Niwy. Fot. Mateusz Migalski
Piłkarze Niwy wyciągnęli wnioski z bolesnej lekcji, udzielonej im dwa tygodnie wcześniej przez Mogilany i tym razem zagrali agresywniej z jednym z ligowych faworytów.
Nastawiając się na defensywę nie należało się spodziewać zbyt wielu pozycji bramkowych miejscowych, ale jak już ją mieli, należało ją wykorzystać. Piłkarze z Nowej Wsi doświadczyli na własnej skórze, że jak się nie strzela goli, to się je traci. Najpierw po skrzydle urwał się Dudzic i po minięciu kilku rywali, jego strzał z pola karnego został zablokowany prze obrońcę desperackim rzutem.
Za chwilę po strzale Wrony w słupek bezpańskiej piłko dopadł Cichy, pakując ją do siatki. Gdzie byli miejscowi obrońcy? Trener Niwy Andrzej Tomala stale podkreśla, że od pewnego czasu jego zespół powiela błędy. Ta sytuacja była potwierdzeniem jego słów.
Wreszcie gospodarze zdołali wyrównać. Wprawdzie w trochę szczęśliwych okolicznościach, bo Góral w zamieszaniu trafił do siatki, ale przecież w futbolu nie liczy się styl tylko gole.
Ostatnie słowo należało jednak do przyjezdnych, a konkretnie do Stanka, który pojawił się na boisku w drugiej połowie. W sytuacji sam na sam zachował zimną krew, a Andrzej Paszkiewicz mógł się cieszyć trenerskim nosem. To się nazywała zmiana, na wagę zwycięstwa.
Mateusz Migalski

Wolny pośredni dla Hutnika z pola karnego. Sędzia długo ustawiał mur. Fot. Mateusz Migalski

Wyrównujące trafienie dla Niwy autorstwa Wojciecha Górala. Fot. Mateusz Migalski

Sędzia Marcin Frączek często musiał udzialać zawodnikom ustnej reprymendy. Fot. Mateusz Migalski