Zieleńczanka Zielonki - Garbarz Zembrzyce 4-1 (1-0)
1-0 Katarzyński 14
2-0 Pogan 49
3-0 Szumiec 73
4-0 Pogan 77
4-1 Gaździcki 85
Sędziowali: Michał Matyjaszek - Piotr Gębczyk, Łukasz Łabaj (Oświęcim). Żółte kartki: Bulak, Katarzyński - Jurasz. Widzów 80.
ZIELEŃCZANKA: Szot (85 Wyka) - Baran (56 Krzysztonek), Kukla, Kuciel, Duda (63 Kierzkowski) - Bulak, Słota, Zgoda, Katarzyński (70 Kubiak) - Szumiec, Pogan.
GARBARZ: Obłaza - Skrzypek (46 Wyrobek), Jurasz, Kasiński, Puda - Nawrocki (61 Nosal), Pieczara, Cebula, Talaga (77 Kotlarczyk) - Gaździcki - Boczkaja.
Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Obie drużyny walczyły o opanowanie środka pola, stąd niewiele sytuacji podbramkowych. Rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy, bowiem już po kwadransie objęli prowadzenie. Po wrzutce z prawej strony Krzysztofa Szumca, głową wpakował piłkę do siatki Artur Katarzyński. W 30 minucie powinien być remis, wszak Józef Boczkaja znalazł się sam przed Krzysztofem Szotem. Przegrał ten pojedynek i trener Zdzisław Janik mógł tylko złapać się za głowę. Pięć minut później Rafał Słota obsłużył Szumca, ten przymierzył w górny róg, lecz golkiper gości był na posterunku.
Po przerwie Garbarz ruszył do ataku dążąc do wyrównania, ale szybko został został skontrowany. Szumiec prostopadłym podaniem uruchomił Adriana Pogana, a ten w sytuacji sam na sam podwyższył rezultat. Przyjezdni nie rezygnowali i w ciągu kilku minut (pomiędzy 60 i 68 minutą) oddali trzy groźne uderzenia. Najpierw Paweł Jurasz przymierzył z wolnego pod poprzeczkę, lecz Krzysztof Szot nie dał się pokonać. Po chwili strzelali Jurasz i Mariusz Pieczara, ale obok bramki.
Co się nie udało zembrzycanom uczyniła Zieleńczanka. Po wrzutce dokładnie z... połowy boiska Mateusza Kubiaka futbolówkę przejął Szumiec i przez nikogo nie pokryty miała sporo czasu, aby efektownie przelobować zbyt wysuniętego golkipera. Po upływie zaledwie czterech minut było już 4-0. Jacek Bulak przeprowadził akcję prawą stroną i zagrał do stojącego w polu karnym Rafała Słoty, który od razu odegrał do Pogana. Napastnik gospodarzy bez przyjęcia z bliska huknął nie do obrony.
W 85 minucie Piotr Gaździcki przejął piłkę w środku pola, a że nie było chętnych do przerwania akcji, pobiegł kilkanaście metrów i z ok. 25 metrów silno i precyzyjnie trafił przy słupku. Przyjezdni mieli jeszcze jedną okazję na trzy minuty przed końcem. Mariusz Pieczara mocno uderzył z dystansu, ale zmierzającą pod poprzeczkę futbolówkę sparował na róg młody Jakub Wyka, który chwilę wcześniej zmienił Szota.
Wynik wysoki, a z przebiegu gry Garbarz nie zasłużył na tak dotkliwą porażkę. Gospodarze mieli jednak dobry dzień i niecodzienną skutecznośc.
- Cieszę się z wygranej. W poprzednich sześciu meczach graliśmy z najlepszymi dotąd drużynami, więc byłem ciekaw jak spiszemy się z teoretycznie słabszym rywalem. Powalczyliśmy i za to należą się słowa uznania dla drużyny - podsumował grający trener Zieleńczanki, Krzysztof Szumiec. Dodajmy, że występ szkoleniowca był bardzo udany. Nie tylko zaliczył dwie asysty, ale sam zdobył gola określanego mianem stadionów świata.
Andrzej Godny