MKS Trzebinia-Siersza - Przeciszovia Przeciszów 2-2 (0-1)
0-1 Gałgan 28
0-2 Chrapkiewicz 52
2-1 Czech 60 (karny)
2-2 Czech 88
Sędziował Łukasz Marek (Kraków). Żółte kartki: P. Szczepanik - Tarabuła, Mikołajczyk, Ortman. Czerwona kartka - Tarabuła (druga żółta). Widzów 120.
MKS: Wilk (16 Dobranowski) - Cieszyński, P. Szczepanik, Kalinowski, Drobniak - T. Szczepanik, Lickiewicz, Rolka (75 Czyszczoń), Kowalik (39 Pająk) - Jędrzejczyk, Rogalski (46 Czech).
PRZECISZOVIA: Kudłacik - Tarabuła, Kapera, Orzechowski, Żurek - Rogala (72 Bartula), Mikołajczyk, Poręba (89 Kasperek), Ortman - Chrapkiewicz (83 Domżał), Gałgan (43 K. Całus).
Mecz miał nieprawdopodobny przebieg. Przez niemal godzinę goście kontrolowali wydarzenia na murawie i na tle powolnych gospodarzy świetnie się prezentowali. Efektem przewagi były bramki. Pierwsza po szybkiej kontrze i indywidualnej akcji Gałgana, a druga dość przypadkowa, bowiem futbolówka po odbiciu się od Chrapkiewicza zupełnie zaskoczyła Dobranowskiego, ktory w początkowych minutach zastąpił kontuzjowanego Wilka.
Nieszczęście przyjezdnych rozpoczęło się od "jedenastki" - podyktowanej za faul Tarabuły na Lickiewiczu - wykorzystanej przez Czecha. Dwie minuty później winowajca ujrzał drugi żółty kartonik i osłabił swój zespół. Miejscowi zwietrzyli szansę i ruszyli do ataku, a do wyrównania doszło w kontrowersyjnej
sytuacji. Łukasz Marek z Krakowa podyktował drugi rzut karny, a nie chcieli się z tym zgodzić piłkarze Przeciszovii i ławka rezerwowych z trenerem na czele. Niewiele to dało i do egzekwowania "11" podszedł znów Czech. I choć Kudłacik wyczuł intencje strzelca, to przy dobitce był bezradny.
Po końcowych gwizdku było gorąco, bowiem przeciszowianie mieli pretensje do arbitra, który ich zdaniem wypaczył wynik potyczki.
(MN)