Karpaty Siepraw - Orkan Szczyrzyc 1-1 (0-0)
0-1 Nieć 49
1-1 Szczytyński 76
Żółte kartki: Czajka - Pociecha.
KARPATY: Kardynia - Baś, Czajka, szablowski, Turcza - Szczytyński, Kubera, Szymoniak, Galas - Komperda (60 Kubiak), Jarosz.
ORKAN: Piwowarczyk - Barzyk, Cetnarowski, Pociecha, Bizoń - Tabor (55 Morawiec), R.Drobny, Peciak (40 Mrózek), Piechówka (85 Sekuła) - M.Drobny, Nieć (88 Wardęga).
Grająca już bez presji ekipa Orkana była w o wiele lepszej sytuacji niż walczące jeszcze o utrzymanie Karpaty. - Ten luz wykorzystała na próby technicznych fajerwerków. W naszej grze ta presja była widoczna, tym bardziej, że to Orkan wyszedł pierwszy na prowadzenie, musieliśmy odrobić stratę i próbować jeszcze walczyć o zwycięstwo. Przez to się odkryliśmy i rywale groźnie kontrowali i mieli jeszcze dwie znakomite szanse na bramki - przyznaje trener Karpat Michał Wiącek.
Najpierw Nieć ograł Turczę, ale strzelał w słupek. Pachniała bramką także akcja Bizonia, który już był sam na sam, ale zamiast strzału wybrał gorsze rozwiązanie - podanie do Drobnego i szansa przepadła.
Orkan prowadził po niecodziennej akcji Barzyka. Prawy obrońca przeszedł z piłką przez całe boisko - od własnego pola karnego do "szesnastki" Karpat i wyłożył piłkę Nieciowi, który dopełnił formalności. Co robili podczas tej przebieżki Barzyka sieprawianie? - Przyglądali się, każdy myślał, że ktoś inny zainterweniuje - mówi Wiącek.
Karpaty zdołały jednak wyrównać w 76 min - po podaniu grającego z gorączką Jarosza Szczytyński mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Piwowarczyka z 9-10 metrów. Bramkarz Orkana nie miał szans na interwencję.
Karpaty wciąż nie są pewne utrzymania. - Patrzymy na III ligę. Dla naszego losu kluczowy będzie wynik meczu Dalinu z Naprzodem - mówi trener Wiącek.
- Osiągnęliśmy cel, jaki sobie założyliśmy jadąc do Sieprawia, żeby nie przegrać, choć oczywiście liczyliśmy i chcieliśmy zdobyć trzy punkty. Jestem zadowolony z gry, stwarzaliśmy sytuację, tworzyliśmy akcje z szybką wymianą podań, częstymi zmianami kierunku gry, stosowaliśmy skuteczny pressing, ale skuteczność szwankowała i to jedyny mankament spotkania - mówił po meczu Tomasz Szczepański, szkoleniowiec Orkana. - Zagraliśmy w zmienionym składzie personalnym ze względu na absencje kartkowe: Kotlarskiego i Słowika, prezentowaliśmy się dobrze, ale nie potrafiliśmy dobić przeciwnika. Nie od dziś wiadomo, ze nie wykorzystane sytuacje się mszczą - nie mógł odżałować straconych punktów Szczepański.
MAKI/MAS