Piłkarze Janiny Libiąż awansowali do III ligi. W ostatniej kolejce pokonali Poprad Muszyna, bezpośredniego rywala w walce o 2., premiowane awansem miejsce 4-1. Świętowało promocję podopiecznych trenera Wojciecha Skrzypka aż 1000 kibiców. Po meczu polały się szampany.
Janina Libiąż - Poprad Muszyna 4-1 (0-0)
1-0 Pactwa 48
1-1 Cempa 64
2-1 Dawid Adamczyk 66
3-1 Niewiedział 72
4-1 Pactwa 81
Sędziował Tomasz Kita (Brzesko). Żółta kartka - Olbrycht. Widzów 1000.
JANINA: Księżarczyk - Ficek, Nahle, Saternus, Ząbek - D. Adamczyk, Kania (90 Ł. Adamczyk), M. Grabowski, Chylaszek (80 Ł. Grabowski) - K. Adamczyk (46 Pactwa), Niewiedział (85 Dworniczek).
POPRAD: Bomba - Damasiewicz, Kosecki, Olbrycht, Serafin - Basta, Łukasik, Ciastoń (75 Jędrusik), Biernacki (55 Cempa) - Zachariasz, Plata.
Efektowne zwycięstwo pieczętuje awans Janiny do III ligi, ale wynik jest mylący, bo sugeruje, że Poprad niemal nie istniał w Libiążu. Tymczasem goście zwłaszcza do przerwy sprawili nawet korzystniejsze wrażenie niż Janina, mieli lepsze sytuacje bramkowe. Drugą część meczu zaczęli od nieuznanego trafienia, a przy stanie 2-1 mogli wrócić do gry, gdyby Zachariasz w 70 min wykorzystał sytuację sam na sam. Trafił jednak w bramkarza, a za chwilę Janina podwyższyła na 3-1. Jej piłkarze błysnęli skutecznością, na którą czekał trener Wojciech Skrzypek. - Ostatnio nie strzeliliśmy dużo bramek, ale sytuacji mieliśmy mnóstwo. W tym ostatnim najważniejszym meczu weszło wszystko, co miało wejść - cieszył się po meczu.
Niepocieszony był natomiast opiekun Popradu Janusz Świerad. - Janina miała dzień konia, wszystko jej weszło. Szkoda naszych szans, zwłaszcza tej Zachariasza. Zamiast 2-2, zrobiło się 3-1 i było po meczu - żałował Świerad. Zastanawiał się też nad słusznością decyzji sędziego, który na wstępie drugiej połowy nie uznał gola dla jego zespołu.
Te wszystkie wątpliwości były o tyle uprawnione, że Poprad prowadził grę w I połowie. W 10 min po podaniu Zachariasza Biernackiemu zabrakło milimetrów, by wślizgiem wepchnąć piłkę do celu. W 26 min Łukasik mocno przeegzaminował Księżarczyka, ten wybił piłkę na róg. W 33 min Plata główkując z 5 metrów przestrzelił. Janina kontrowała - ciekawie zapowiadała się akcja Michała Grabowskiego i Niewiedziała, ale zastopował ją gwizdek o spalonym, według gospodarzy nie w porę... Próby podejmował jeszcze dwukrotnie M. Grabowski - w 37 min strzałem po ziemi z 16 metrów i w 42 min, gdy zatrzymał go wybiciem futbolówki Łukasik.
Kontrowersjami zaczęła się druga połowa. W 46 min Zachariasz trafił do bramki Janiny, sędzia boczny zasygnalizował jednak spalonego. - Moi zawodnicy są pewni, że go nie było, mówili tak nawet kibice Janiny. Kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby ten gol został uznany - zastanawiał się trener Świerad.
To tym bardziej zasadne pytanie, że dwie minuty potem dopiero co wprowadzony na boisko Pactwa zdobył pierwszego gola Janiny. W sytuacji sam na sam Bomba wybił nogami jego strzał, ale odbita poleciała w górę i lobem wpadła w samo okienko bramki.
W 64 min Poprad wyrównał. Cempa minął obrońcę i uderzył technicznie, pokonując Księżarczyka. Zaraz Janina odpowiedziała. Chylaszek na prawej stronie minął rywala, dograł piłkę D. Adamczykowi, a ten przymierzył w tzw. długi róg, piłka odbiła się od słupka i wpadła do celu. Jak wspomnieliśmy na wstępie Poprad miał szansę natychmiast odpowiedzieć swoim ciosem, ale po niewykorzystanej szansie przez Zachariasza zamiast 2-2, zrobiło się 3-1. Piłkę rozprowadził D. Adamczyk, a Niewiedział mimo ostrego kąta zmieścił ją w bramce. Ukoronowaniem skuteczności Janiny był gola na 4-1, gdy Pactwa ponownie wykorzystał sytuację sam na sam.
Na trybunach libiąskiego stadionu znalazło się liczne grono piłkarskich i samorządowych notabli, przybyli nawet przedstawiciele policji i prokuratury, o czym nie omieszkał poinformować - ku przestrodze chyba - spiker...
Janina wieńczy udany sezon awansem, Poprad może mieć niedosyt, ale i satysfakcję z dzielnej walki do ostatniej kolejki.
Tomasz Makowski