Wolania Wola Rzędzińska - Orzeł Balin 0-2 (0-1)
0-1 Ciepichał 2
0-2 Jarząbek 80
Żółte kartki: Goliński, Konieczny, Malec - Kalinowski, Jarząbek. Widzów 200.
WOLANIA: Mikrut - Kaim, Goliński, Roik, Groński - Drąg, Tadel (15 Czarnik), Konieczny (82 Tarczoń), Płuciennik - Gąsior, Jasiak
ORZEŁ: Lis - Gocyk, Guzik, Adamus, Szwed - Domurat (70 Jarząbek), Suwaj (88 Grabiec), A.Lichota, Kalinowski - Ciepichał (75 Jaromin), Jedynak (65 Smarzyński).
Szlagierowo zapowiadający się pojedynek XXI kolejki rozgrywek IV ligi małopolskiej wygrali goście. Drużyna Wolanii zmaga sie ostatnio z plagą kontuzji, w kadrze meczowej ze względów zdrowotnych zabrakło: Kozioła, Brożka i Adamowskiego. Na boisko z niewyleczonymi urazami wybiegli: Konieczny, Czarnik i Kaim, jakby tego było mało w 15min boisko musiał opuścić kontuzjowany Tadel.
- Główną przyczyną naszej porażki był brak w kadrze meczowej naszych podstawowych zawodników, zespół dopadła plaga kontuzji, graliśmy bez naszego "kręgosłupa" w środku, co przełożyło się na naszą porażkę - mówi Roman Ciochoń, trener Wolanii. - Balin wygrał zasłużenie, od początku goście przejęli inicjatywę, przyniosło to efekt już w pierwszej akcji. Fatalny w skutkach błąd naszego bramkarza przyniósł rywalom prowadzenie. Mój zespół nie stanowił dziś monolitu, stracona bramka nas załamała, chłopcy chcieli chyba, żeby ten mecz się jak najszybciej zakończył. Mam nadzieję, że chłopakom uda się wyleczyć urazy do następnego spotkania. Nie są to poważne kontuzje - stłuczenia mięśniowe są jednak bolesne i uniemożliwiają grę.
- Zdobyliśmy trzy punkty na gorącym terenie w Woli Rzędzińskiej, mecz świetnie się dla nas ułożył, już w 1 minucie gola zdobył Ciepichał. Trafiliśmy doskonale z formą, prezentowaliśmy dojrzały futbol. Mecz był wyrównany, decydujące trafienie definitywnie uspokoiło grę, po drugiej bramce rywale spasowali - mówi Antoni Gawronek, trener Orła.
MAKI