Ciężka przeprawa Popradu, ale wygrał w dziesiątkę
Poprad Muszyna - Tuchovia 2-0 (1-0)
1-0 Grzyb 14
2-0 Damasiewicz 85
Żółte kartki: Różycki, Czyż. Czerwona kartki - Olbrycht 44 (faul taktyczny). Widzów 300.
Poprad: D.Bomba - Grzyb, Olbrycht, Kosecki, Damasiewicz - Łukasik, Ciastoń, Basta, Kozub (46 Jędrusik (80 T.Bomba) - Biernacki (46 Plata), Zachariasz
Tuchovia: Żydowski - Masłoń, Różycki, Niewola, Grzebień - Ustjanowski, Stec, Czyż, Mistak - Bielak (80 Gierałt), Jamka.
- Ciężki mecz, Tuchovia jest niewygodnym i niewdzięcznym rywalem. Pierwsze pół godziny meczu było w naszym wykonaniu bardzo dobre. Punkty cieszą, choć pozostaje pewien niedosyt - mogliśmy zagrać lepiej - mówi zadowolony Stanisław Sułkowski, członek zarządu Popradu. - Póki po każdym meczu możemy dopisywać trzy punkty, póty będziemy zadowoleni. Bartek Damasiewicz strzelił już ósmą bramkę, wyrasta na czołowego strzelca. Cieszy jego snajperska dyspozycja i regularność trafień, strzela przynajmniej jedną bramkę w każdym meczu - mówi zadowolony Stanisław Sułkowski, członek zarządu Popradu.
- Graliśmy na boisku lidera, taktyka była zatem ułożona z nastawieniem na defensywę i szybkie kontrataki. Przypadkowo straciliśmy pierwszą bramkę, trochę nam to pomieszało szyki, ale podnieśliśmy się szybko. Była realna szansa wywiezienia z Muszyny punktów, po czerwonej kartce dla Popradu ruszyliśmy śmielej do przodu, w końcówce postawiliśmy wszystko na jedną kartę i zostaliśmy skarceni drugim golem. Z różnych przyczyn losowych miałem dziś do dyspozycji tylko jednego rezerwowego, gdybym miał zawodników na wymianę i puściłbym ich na "podmęczonych" muszynian, mogłoby to przynieść oczekiwany efekt w postaci wyrównania. Z postawy, zaangażowania i sił zostawionych na murawie jestem bardzo zadowolony, szkoda braku efektu punktowego - mówił z niedosytem Leszek Kraczkiewicz, trener Tuchovii.
MAKI