Pod wodzą 32-letniego Romana Madeja przystąpią czwartoligowi olkuscy piłkarze do niedzielnego meczu w Bochni, a zastąpił on Sylwestra Kulawika, który jeszcze w środę prowadził IKS REM TD Olkusz w półfinale Pucharu Polski na szczeblu podokręgu w meczu przeciwko A-klasowej Laskowiance (4-0).
- Wiedziałem, że mecz pucharowy jest dla mnie ostatnim w roli szkoleniowca czwartoligowego Olkusza - przyznaje Sylwester Kulawik. - Po meczu podziękowałem chłopcom za współpracę. Nie mówiłem o tym głośno przed pucharową potyczką, bo przecież nie było się czym chwalić. Zresztą moja dymisja była załatwiana w wielkiej tajemnicy. O tym, że raptem po dwóch meczach wiosny zostałem zdjęty ze stanowiska dowiedziałem się od... piłkarzy. Usłyszałem, że to strategiczny sponsor zdecydował o rozstaniu się ze mną - dodaje były już olkuski szkoleniowiec.
Przypomnijmy, że Sylwester Kulawik przejął ster nad IKS REM TD na cztery kolejki przed końcem jesieni, zastępując Dariusza Bijaka. Od czasu odejścia z Olkusza Wojciecha Skrzypka, który spędził tam trzy lata, robiąc z drużyną dwa awanse, nikt w tym klubie nie może dłużej zagrzać miejsca.
Dymisja Kulawika z pewnością jest wynikiem dwóch porażek i złapaniem przez olkuszan kontaktu ze strefą spadkową. - Przecież to jest dopiero początek rundy rewanżowej, więc grania jest jeszcze sporo - tłumaczy Sylwester Kulawik. - Graliśmy przecież z zespołami z góry tabeli, przegrywając nieszczęśliwie. Równie dobrze mogliśmy wygrać. To prawda, że niewdzięczna jest praca trenera - kończy.
Wykluczył występy na boisku w roli zawodnika, czy trenera młodzieży w Olkuszu, bo taką ofertę złożyli mu działacze.
ADI