Piłkarze Tuchovii zajmowali po pierwszej rundzie IV ligi 14. miejsce w tabeli z dorobkiem 17 punktów. O dogonieniu czołówki nikt nie marzył, ale nikt też nie poddawał się przed konfrontacją z faworytem z Limanowej. Liczoni na niespodziankę i się zdarzyła.
Tuchowianie przygotowania rozpoczęli się 6 stycznia. Z obowiązków szkoleniowych zrezygnował Robert Truchan i władze z Tuchowa zmuszone były szukać następcy - nowym szkoleniowcem został Leszek Kraczkiewicz. Zespół trenował na swoich obiektach i korzystał z życzliwości MOSiR-u Tuchów.
- Do pierwszego meczu przystępowaliśmy z optymizmem, forma po zimie zawsze jest niewiadomą, ale wierzyliśmy, że zawodnicy są dobrze przygotowani przez trenera Kraczkiewicza. Liczyliśmy na niespodziankę w meczu z Limanovią, nie zamierzamy punktów oddać za darmo, nie przestraszymy się żadnych nazwisk w tej lidze. W sparingach zawodnicy prezentowali się bardzo dobrze, drugą młodość przeżywa Mariusz Ustjanowski, którego postawa w meczach kontrolnych zaskoczyła nas bardzo pozytywnie - zapewniał nas Dariusz Moździerz, kierownik klubu.
TUCHOVIA WIOSNĄ 2010
Przybyli: MARIUSZ OKAZ (HURAGAN BUCHCICE), JAKUB KARWACKI (SKRZYSZOVIA)
Ubyli: trener ROBERT TRUCHAN, MATEUSZ RZOŃCA (TARNOVIA), MICHAŁ BARUCH (NOWA JASTRZĄBKA), IGNACY LIGARA, MATEUSZ ORLIK (zrezygnowali z gry)
MAKI